-Błąd kochanieńka.- zaśmiałem się głośno, ona odwróciła się do mnie i spojrzała.
-O co ci chodzi?- zapytała.
-Tak łatwo stąd nie uciekniesz.- uśmiechnąłem się tajemniczo. Przekręciła główkę jak by nic nie rozumiała, taki piesek.
-Wytłumaczę ci to, zrobiłem taką magiczną sztuczkę że jak odejdziesz ode
mnie na 300 metrów, poczujesz straszliwy ból...że będziesz chciała się
zabić.- zaśmiałem się złowieszczo, nie kłamałem. Ona jak widać w to
akurat uwierzyła i zawróciła.
-Dobra dziewczynka, a teraz Ise-chan, może chcesz mieszkać ze mną w pokoju?- spytałem.
<Ise?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz