Dupek, debil, chuj, cham, skukinsyn! Ja się dla niego tak staram, a ten głupek robi takie coś?! O nie! Ma się do mnie nie zbliżać!
Przebrałem się zaklęciem i wyszedłem z pokoju trzaskając drzwiami.
Nie zamierzam dzisiaj na niego patrzeć, a żeby nikomu nie zrobić krzywdy pojadę sobie gdzieś. Nie wiem gdzie, ale wiem, że zaraz kogoś zabiję.
- Po co ja się kurwa wysilam?!- krzyknąłem na korytarzu i przeteleportowałem się.
Nie wybrałem konkretnego miejsca, szedłem na żywioł.
Znalazłem się na jakiejś wysokiej skarpie, miałem piękny widok na las i jezioro.
- Zająć się czymś sensowniejszym?!- warknąłem.- Leń pieprzony, mam go gdzieś, już nigdy się dla niego nie postaram! Nawet go nie dotknę z własnej inicjatywy jak tak woli!
Usiadłem pod kamienistą ścianą i spojrzałem na swoją ręce.
Był całe czarne, zamiast palców miałem szpony, a ze skóry wysuwały się igły. Dzięki temu debilowi uzyskałem dostęp do pełnej mocy. Teraz mogę zrobić dosłownie wszystko!
Moja dłoń buchnęła żywym ogniem, ale nie parzyło mnie to, to było przyjemne.
Na moich ustach wykwitł uśmieszek. Mam teraz wiele możliwości, nowych, wspaniałych możliwości.
Zgasiłem rękę i rozsiadłem się wygodniej, przyjemnie tam było i miałem gwarancję, że Craven mnie nie znajdzie. Pewnie teraz śpi i ma wszystko w dupie.
I wtedy znalazłem sobie wyśmienite zajęcie, które zawsze mnie odprężało. Natychmiast się podniosłem i skoczyłem ze skarpy. Było to ponad 100 metrów nad ziemią, ale miękko wylądowałem na nogach. Otrzepałem się z kurzu i ruszyłem do lasu by poszukać trochę ziół i innych składników do wywarów. Musiałem przecież kiedyś uzupełnić zapasy.
[Crav?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz