Od jakiegoś czasu czułam jego demoniczną aurę i już
dokładnie wiedziałam jakie ma zamiary, ja jednak nie mam zamiaru się dać. Wiem dokładnie jakie są demony czystej krwi i jak lubią się zabawiać, a potem zostawiać swoje zabawki.
- Intrygujące.- uśmiechnęłam się.- Ja jestem Kanshu.
- Demon potwór.- mruknął.- Urocze.
- Też tak uważam.- uśmiechnęłam się i podeszłam do lustra.- Powinnam zrobić ze sobą porządek...
Patrzyłam się na swoje odbicie w lustrze, moje zielone włosy były nieułożone, ciuchy miałam brudne i wilgotne. Nigdy jakoś nie obchodziło mnie to jak wyglądam, miałam swój własny styl ubierania się, no ale nie lubiłam wyglądać jak jakiś flejtuch.
- Mi tam bez różnicy.- Mikeru wzruszył ramionami.
- Nie zauroczysz mnie czymś takim.- zaśmiałam się.- Ja się idę myć, więc mógłbyś wyjść?
[Mikeru?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz