sobota, 30 listopada 2013

Od Craven'a CD

Cóż to były sekundy kiedy do komnaty Eizo wparowała straż królewska. Byłem już zły ponieważ głód dawał mi się we znaki. To była jedynie kwestia czasu kiedy stracę kontrolę.
-Dobrze kochanie...postaram się nie podbrudzić twoich papierów!- spojrzałem na mężczyzn który mieli dziwny wyraz twarzy. Chwyciłem sztylet od chłopaka i nim pomachałem. Widać było że strażników to rozbawiło. Naciąłem sobie ręce i rozciąłem koszulę powoli zaczęła sączyć się krew.
-To pójdziecie sobie grzecznie czy zostajecie na kolację.- mruknąłem. Ich to jeszcze bardziej rozbawiło.
-Ostrzegałem.- szybko znalazłem się koło jednego i kłami rozerwałem mu tchawicę.
-Eizo ma lepszą krew.- warknąłem niezadowolony. Kilku z nich próbowało mnie zakatować ale przekuło ich na pół ostrza z mej krwi. Szybko dość załatwiłem ich głownie działałem zębami żeby zaspokoić głód, tylko jeden mnie drasnął.
-Gotowe!- spojrzałem na swoje ręce, niestety mordowanie to brudna robota.
-Eizo to co teraz?- jednak gdy do niego podeszłem jakaś kobieta zjawiła się w drzwiach.

<Eizo?>

środa, 27 listopada 2013

Od Eizo C.D

A jednak nie przestawałem się martwić, chętnie od razu przeniósłbym nas do zamku, poszedł po księgi i buteleczki i wrócił do Akademii, ale wtedy prawdopodobnie zostalibyśmy złapani, to znaczy ja... Bo postarałbym się u siostry by ich puściła wolno.
Szliśmy jakiś czas rozmawiając i śmiejąc się, Chitose to bardzo miła i zabawna dziewczyna. Odniosłem wrażenie, że jest tak nieśmiała przez Kagetorę. A właśnie, a propos Kagetory, pewnie będę przez niego zabity, ewentualnie mocno zraniony.
Po dwóch godzinach wędrówki pełnej rozmowy i narzekań Cravena, zacząłem widzieć wieże zamku.
- Dzisiaj chyba nie będzie spania, doszliśmy szybciej niż myślałem..- mruknąłem.
Wleźliśmy na jakiś wyższy pagórek, miałem tą świadomość, że się wychyliliśmy, założyłem więc kaptur, mając nadzieję, że mnie nikt nie pozna.
- Fajna chałupa.- demon przytulił mnie.
- Taa... Piździ tam jak nie wiem co.- parsknąłem.
- Sądzę, że przesadzasz.- księżniczka się uśmiechnęła.- Idziemy?
Przytaknąłem i ruszyliśmy szybkim krokiem pod bramę zamku, o dziwo nikogo tu nie było, zwykle siostra ustawiała tutaj masę swoich podwładnych, a teraz wszystko świeciło pustkami. Czyżby już wiedziała, że tu jesteśmy?
Otworzyłem bramę która skrzypnęła przeraźliwie, tutaj było zbyt cicho...
Crav złapał mnie za rękę, a Chitose jak to zobaczyła to słodko się uśmiechnęła. Podeszliśmy do wrót.
- Jakoś chyba za łatwo nam poszło...- mruknął demon.
- Też tak uważam.- przyłożyłem ucho do drzwi jednak nic nie słyszałem.
- To co robimy?- spytała księżniczka przylegając do drzwi.
Wzruszyłem ramionami.
- Ja wejdę pierwszy, jakby co to spieprzajcie, nic mi nie zrobią... Chyba....
- Jakie chyba?!- Craven się zbulwersował.
Nie zwróciłem na niego uwagi i pchnąłem drwi, odruchowo zamknąłem oczy. Było cicho, niczym nie pachniało, ani nic nie słyszałem oprócz oddechów towarzyszy.
Powoli otworzyłem oczy i ujrzałem....

.... Lśniący, pusty korytarz.
- Co to, wywiało ich kurwa?- mruknąłem.
- To chyba lepiej, nie?
Weszliśmy do środka, jak zwykle atmosfera tutaj była wręcz lodowata, chyba tylko komnata mojej siostry miała namiastkę ogniska domowego. Wsłuchałem się w otoczenie, próbując wyodrębnić jakieś szczególne dźwięki, ale oprócz kroków nic nie słyszałem. Czyżby ich nie było? To dlaczego mam nieodparte wrażenie, że jesteśmy obserwowani i zaraz się coś stanie?!
Weszliśmy na piętro i siecią korytarzy dotarliśmy do mojej komnaty, Craven od razu uwalił się na łóżku, księżniczka zaczęła oglądać różne rzeczy, a ja przeszukiwałem papiery i zabierałem najpotrzebniejsze rzeczy, nie miałem zamiaru bowiem tutaj wracać.
Wedy usłyszałem trzask i znieruchomiałem.
- Crav to ty? Powiedz, że to łóżko pęka...- spojrzałem na niego, a on na mnie.
- Nie, to nie ja, a ty laleczko?
Chitose zaprzeczyła ruchem głowy. Znów usłyszałem trzask, coś się zaraz stanie, ja to wiem...
- Możecie coś dla mnie zrobić?- zacząłem spokojnie.
- Co?
- Crav nie ubrudź mi papierów krwią, a ty Chitose trzymaj się z boku, wolałbym nie mieć jeszcze bardziej przerąbane u Kagetory.
Nikt nie zdążył zareagować gdy do pokoju wparowali straż mojej siostry.

[Crav? Chitose?]

Od Craven'a CD

- Spokojnie mam ciebie i tą dziewczynkę...- spojrzałem na niego wyzywająco. Las był ogromny, słyszałem jak zwierzęta buszują a wilki wyją.
- Jak ja nie lubię chodzi to takie nudne!- przewróciłem oczami.
- Eizo nie martw się, będzie dobrze.- przytuliłem go od tyłu.

<Eizo?>

wtorek, 26 listopada 2013

Od Eizo C.D

- Idziemy do zamku w którym kiedyś mieszkałem.
- A daleko to jest?- Craven załapał mnie za biodro.
- Musielibyśmy iść przez 5 dni, ale ja mam lepszy pomysł.- uśmiechnąłem się.- Nie ruszać się.
Oboje stanęli na baczność, a ja zacząłem kreślić w powietrzu wielki pentagram, szeptałem przy tym zaklęcia od tyłu w dosyć szybkim tempie. Moje oczy jak zwykle zabłysnęły na czerwono i zaczęła nas oplatać czarna smuga kłębiastego dymu, chwilę potem znaleźliśmy się dzień drogi do zamku.
- Dalej musimy iść piechotą, jeśli reszta magów mojej siostry wyczułaby moją magię bylibyśmy udupieni.
- To daleko jeszcze?- mruknął ponownie demon.
- Na piechotę jeden dzień, dlatego nie chciałem cię brać, obawiam się, że nie wytrzymasz z głodem.- mruknąłem i popatrzyłem na ziemię.

[Craven? Chitose?]

poniedziałek, 25 listopada 2013

Od Chitose cd Eizo

- Jasne, że chce! - Wykrzyknęłam z entuzjazmem. Zaraz jednak złapałam się za buzię. Kagetora nie może się dowiedzieć! Podeszłam do Eizo i... no tego drugiego... 
- Nie mówcie Kagetorze... nie pozwoli mi pójść. - wyszeptałam i uśmiechnęłam się do nich. - Jasne? - Przytaknęli głową i spojrzeli na siebie. Chwilę potem wybuchnęli śmiechem. 
- No co?! Mam już tego dość! Przez całe życie byłam zamknięta w zamku, a teraz kiedy w końcu się od tego uwolniłam... to Kagetora ciągle mnie pilnuje! Czuje jakbym nigdy nie wyszła poza mury rodzinnego pałacu! To... upokarzające. - Zrobiłam się lekko czerwona. Schyliłam głowę i zaczęłam patrzeć na swoje buty. - Dobra... to idziemy? 
- Ta. Chodźmy w końcu. - Powiedział ten... no tamten koleś. Muszę go potem zapytać jak się nazywa, ale to potem, bo teraz muszę stąd wyjść niezauważona~! Zanim wyszliśmy, zerknęłam jeszcze, czy mój ochroniarz dalej ćwiczy w sali. Przez uchylone drzwi, mogłam zobaczyć jak wali jakieś skomplikowane piruety z mieczem. No cóż... dopóki jest czymś zajęty, to nie zauważy, że mnie nie ma. Uśmiechnęłam się i dobiegłam da chłopaków. Chwilę potem byliśmy już poza posiadłością zamku. 
- To gdzie idziemy? - Zapytałam wychylając się trochę do Eizo. 

<Eizo?>

niedziela, 24 listopada 2013

Od Eizo C.D



- Ale ty maruda jesteś. – mruknąłem gdy mnie oblizał.
- Wiem skarbie.- pocałował mnie.- Co będziemy robić?
Westchnąłem.
- Muszę wrócić do zamku, po resztę ksiąg.
Chłopak parsknął śmiechem.
- A tak na serio? Weź się nie wygłupiaj….
- Nie wygłupiam się! Wyłaź z moich szat i muszę iść. Skoro mam ci pomóc to muszę się spieszyć.
Demon zrobił zszokowaną minę, czy on na serio sądził, że żartuję? Było ryzyko i to duże, że siostrzyczka mnie złapie i zagłaska na śmierć, ale chciałem pomóc Cravenowi.
- Nigdzie nie idziesz.
- W dupie mam twoje zdanie na ten temat, zdejmuj moje szaty i idę.
- Idę z tobą.- powiedział to bardzo stanowczo.
Wolałem by tego nie robił, ale pewnie już się uparł i nie odejdzie od tej decyzji.
- No dobra.
Założyłem na siebie spodnie, demon zdjął moją szatę i wyszedł z pokoju by się ubrać. Założyłem na siebie szatę i ścisnąłem mocno pas, pachniała Cravenem co bardzo mi odpowiadało, a musiałem ją zaszyć ponieważ inaczej bym się nie dostał do zamku.
Wyszedłem z pokoju i od razu spotkałem Chitose, uśmiechnęła się do mnie.
- Cześć Eizo, fajna kiecka.
- To nie kiecka.- mruknąłem.- I cześć.
- Co porabiasz?
- Wybieram się w małą podróż.
- O fajnie! A mogłabym z tobą?
- Jeśli Kagetora ci pozwoli to możesz iść…
Dlaczego ja się w ogóle na to wszystko zgadzam?! Wtedy ze swojego pokoju wyszedł Crav z papierosem w ustach, spojrzał się raz na mnie, potem na dziewczynę.
- Ona idzie z nami?- mruknął.
Wzruszyłem ramionami.
- Chitose, idziesz?

[Chitose? Craven?] 

Od Craven'a CD

- Teraz będziesz mnie szantażować?- on jedynie spojrzał na mnie, a w jego oczach pojawiły się dwie małe iskry.
- Niech ci będzie! Ale tylko ten jeden raz.- wziąłem talerz i nałożyłem trochę jedzenia na widelec.
- Powiedz AAA...- przy tym otworzyłem usta. Boże jak ja się wydurniam. On otworzył usta i zjadł.
- Dobre, nie wiedziałem że demony tak umieją gotować.- oblizał się.
- Nikomu ani słowa, bo już nigdy ci nic nie ugotuje- dalej go karmiłem. Po chwili skończył.
- A teraz?- polizałem go w usta żeby wyczyścić kącik jego ust.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Spojrzałem na Cravena który przyszedł do pokoju z talerzem jedzenia i wybuchnąłem śmiechem.
- Z czego rżysz?!
- Po prostu nie wierze, że zrobiłeś mi coś do jedzenia.- otarłem łezkę szczęścia.- Do tego w mojej szacie.
Demon doskoczył do mnie, najpierw myślałem, że chce mi zrobić krzywdę, ale on zaczął mnie łaskotać.
- Nieeeee! Zostaaaaw!- krzyczałem i śmiałem się jednocześnie.- Craaaaven!
- Tak? Nie słyszę.- łaskotał mnie bardziej.
- Zoooostaw!!
W końcu mnie puścił i odetchnąłem ciężko, ah te łaskotki... usiadłem i dałem mu kuksańca w brzuch.
- Ty sadysto.
Parsknął śmiechem i wziął talerz z biurka.
- Jedz, napracowałem się.
Uśmiechnąłem się i wziąłem od niego talerz, pachniało cudownie i równie dobrze wyglądało.
- A nakarmisz mnie?- zapytałem robiąc słodkie oczka.- Ja cię karmiłem.

[Craven?]

Od Craven'a CD

Wyszedłem na korytarz w tej kiece, nie rozumiałem jak można w czymś takim paradować. Wyglądałem jak mnich pod celibatem. Boże horror, celibat zero wolności i modlenie się bez sensu. Ci ludzie marnują sobie życie. Szybko znalazłem się w kuchni.
-On jest śmiertelnikiem, i musi się zdrowo odżywiać żeby mi nie zdechł za szybko.- otworzyłem parę szafek. Zrobiłem mu ryż, gotowaną pierś z kurczaka i do tego warzywa na patelni. Gdy wracałem z talerzem jedzenia doszła do mnie okrutna prawda.
-Kur*a ja umiem gotować. Co ja jestem kura domowa że wysyła mnie po żarcie. No dobra należy mu się.- ruszyłem dalej. Wszedłem do jego pokoju i położyłem talerz na stoliku.
-Żryj to! Napracowałem się więc szybko ma zniknąć.- on się jedynie głupio uśmiechał.
-He? Co cię śmieszy? Jedz to albo ja cię nakarmię.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Zaśmiałem się.
- W mojej krwi był, a raczej jeszcze jest, starty róg jednorożca. Powinieneś być najedzony na jakieś dwa dni, w tym czasie coś wymyślę.
Craven pogłaskał mnie po głowie i przytulił do siebie.
- Moja mała słodka mordka.
Wypowiedziałem zaklęcie i meble odsunęły się z drzwi.
- Crav przyniesiesz mi coś do jedzenia?- pocałowałem go.
- Już się robi.- podniósł się.- Ale najpierw muszę coś na siebie założyć...Masz coś dobrego na mnie?
- Hmmm... Sądzę, że z moich ciuchów nie będzie nic na ciebie pasować oprócz mojej szaty.
- Szaty?
- No szaty, a ty myślałeś, że w czym ja musiałem chodzić po zamku w którym mieszkałem zanim tutaj przyszedłem?
- Jakiego jest koloru?
- Czarna, bez żadnych zdobień, ma tylko pas i dosyć głęboki kaptur.
- Dobra... Dawaj i tak zaraz wrócę.
Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej moją szatę, to tam w której przejechałem się tyłkiem po korytarzu. Rzuciłem mu ją na twarz.
- Tylko się w niej nie zabij.
Chłopak rozłożył ją.
- To jest sukienka!
- Szata! Zakładasz czy idziesz w bokserkach?
- Zakładam.
Włożył szatę przez głowę, wyglądał w niej całkiem nieźle, chociaż na mnie była bardziej luźna. Uśmiechnąłem się i wgoniłem go ruchem ręki.
- Przynieś mi coś dobrego, ja zacznę szukać tego sposobu.

[Craven? XD]

Od Craven'a CD

- Przedtem żywiłem się krwią i duszami kobiet które łatwo wpadały mi do łóżka. Ale od pewnego czasu już nie potrafię. Poczułem jak bym cię w ten sposób zdradzał.- wreszcie mu to powiedziałem. On milczał, jego puls był już w normie.
- Nie wiem może przerzucę się na demony, lub zaspokoje swój głód czymś innym. Zmienię sobie dietę.- chwyciłem go za podbródek.
- I co o tym myślisz, jesteś taki mądry, pewnie coś wymyślisz mój Eizo.- pocałowałem go.
- A racja co było w twojej krwi, bo wiesz że ja przez to doszedłem.- mruknąłem mu do ucha.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Poczułem się bardzo słaby, ale wtuliłem się tylko w niego.
- Ale ja chce być z tobą.- mruknąłem.- Crav... Musisz mi pomóc.
- Już! Co mam zrobić?
- W szafie jest zielona buteleczka, z gęstym czarnym płynem, dasz mi ją?
Położył mnie delikatnie na podłodze i podszedł do szafy, słyszałem jak chaotycznie przeszukuje wszystkie buteleczki. Zajęło mu to jakiś czas ale w końcu przyszedł i mi ją pokazał.
- To ta?
Potrząsnąłem potwierdzająco głową.
- Pomożesz mi to wypić?
- Już się robi.
Odkorkował buteleczkę i podniósł mi głowę do góry bym się nie zakrztusił przy piciu, jednak nie było to takie proste, płyn był ohydny i ciężko się go przełykało.
Ale miał mi pomóc i to jest najważniejsze, nie zamierzałem teraz umierać. Chciałem jeszcze zaszczycić innych swoją obecnością przez długi czas.
W końcu to wypiłem i westchnąłem ciężko.
- Eizo, co to jest?- demon wytarł mi usta palcem.
- Krew syreny.- kaszlnąłem i usiadłem, czułem się o wiele lepiej.- Jest ohydna, ale szybko leczy obrażenie wewnętrzne, a także duży spadek krwi.- podrapałem się w głowę.- A ty jak się czujesz? Muszę znaleźć jakiś uniwersalny sposób na zaspokajanie twojego głodu.

[Craven?]

sobota, 23 listopada 2013

Od Craven'a CD

Byłem wściekły! Do tego imbecyla nie docierało, że ma się o de mnie odwalić. Ja do niego A a on i tak B. Walczyłem z pragnieniem i głodem, to było straszne. Eizo biegał po pokoju jak oszalały. Jednak po chwili kłócił się ze mną.
-Eizo! Zamknij się i odejdź.- jednak on chciał żebym się nim pożywił. Wtedy to myślałem że go dosłownie zabiję, ale ze złości. Rzucił się na mnie i siłował. Jednak gdy poczułem jego dotyk i zapach nie mogłem dużej walczyć za bardzo mnie pociąga. Wygryzłem się w jego szyję i poczułem przypływ szczęścia. Ta przyjemność ogarnęła całe me ciało, drżałem z podniecenia. Mruczałem i powoli zaspokajałem pragnienie. Eizo potrafił mnie zaspokoić, tylko on jedyny. Z tej przyjemności doszedłem parę razy. Jednak gdy puls chłopaka zrobił się słaby. Przestałem, się żywić.
-Wybacz mi, przesadziłem.- ciężko sapałem. Nigdy nie byłem w takim stanie. Objąłem go mocno, i pocałowałem w miejsce małych ran.
-Masz teraz szansę możesz w tej chwili się ode mnie uwolnić.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Odepchnął mnie dosyć mocno, ale nie straciłem równowagi, podszedłem znowu do niego. Spiorunował mnie wzrokiem.
- Weź moją krew, wyliże się z tego.
- Zginiesz!- krzyknął.
- Trudno.- uśmiechnąłem się i wyciągnąłem do niego rękę.
Jednak on ją odtrącił.
- Idź stąd!
- Nigdzie nie idę.- warknąłem i zaklęciem zablokowałem drzwi jakimiś ciężkimi meblami.- Znajdę jakiś sposób, żebyś poczuł się lepiej.- wstałem z klęczek.- A jak coś to mnie zabijesz.
Podszedłem do biurka i zacząłem kartkować księgę czarów, muszę znaleźć jakiś sposób który zadziała chociaż na ten dzień. Gdy będę miał więcej czasu to poszukam czegoś lepszego.
W końcu znalazłem coś ciekawego, pytanie jeszcze na jaki okres czasu to zadziała... Dobrze, że miałem wszystkie potrzebne składniki...
- Wytrzymaj jeszcze chwilę.- spojrzałem na niego ale nie widziałem jego twarzy bo był skulony.
Aż mnie serce zakuło.
Podbiegłem do swojej szafy, która aktualnie stała przy drzwiach i zacząłem w niej grzebać, miałem tam wszystkie swoje wywary i proszki potrzebne do niektórych zaklęć. W końcu znalazłem ten proszek którego potrzebowałem, był to starty róg jednorożca. W księdze pisało, że jeśli połączę go ze swoją krwią i podam demonowi pełnej krwi to jego pragnienie zostanie zaspokojone, będzie się czuł trochę jak podczas seksu, to chyba dobrze, nie? Pobiegłem do łazienki i nalazłem do szklanki wody, muszę rozpuścić w niej proszek potem go wypić, nie powinien mi zaszkodzić, nie mam na niego uczulenia, anie nic z tych rzeczy.
Rozpuściłem proszek w wodzie i poszedłem ze szklanką do pokoju, Craven nie zmienił pozycji.
- Crav, zaczekaj jeszcze chwilę.- wypiłem cały wywar i usiadłem na podłodze, teraz trzeba poczekać, aż substancja dostanie się do krwi.
- Spieprzaj stąd!- spojrzał na mnie wściekłym wzrokiem.
Trochę mnie to przeraziło... Przecież byłem jego zabawką, nie powinien mieć oporów przed najedzeniem się, a może odkładał mnie na później?
- Sądzę, że moja krew będzie ci smakować jeszcze bardziej niż zwykle.- zachęciłem go.- To tak jakbyś robił dwie rzeczy na raz i seks, i picie krwi.
Złapał się za głowę, a jego twarz przybrała dziwny wyraz. Skoro on nie chce tego zrobić to ja muszę zadziałać.
Przybliżyłem się do niego i spojrzałem prosto w oczy.
- No... Dawaj gryź, mam się prosić?
W pewnej chwili chciał to zrobić, ale w ostatnim momencie się powstrzymał i przyłożył mi w twarz.
- Nie zbliżaj się do mnie!- syknął.
- Koniec tej zabawy.- mruknąłem i skoczyłem na niego.
Siłowaliśmy się chwile i w końcu poczułem przenikliwy ból szyi, wiedziałem, że się we mnie wgryzł. Uśmiechnąłem się i bezwładnie na niego opadłem by się nie powstrzymywał.
- Smacznego.

[Craven?]

Od Craven'a CD

Ja szybko zasnąłem, jednak czułem jak słabnę. Tylko nie chciałem go martwić że mój stan się pogarsza. Że dla niego zakończyłem z sypianiem z innymi i pobieraniem energii żeby być mu wierny. Głupie prawda, muszę udawać, muszę grać, że Eizo to dla mnie tylko zabawka. Rano obudziłem się wcześniej niż chłopak. Ciężko oddychałem, wstałem i jak zrobiłem kilka kroków padłem na kolana. Niestety, ale Eizo się obudził.
-Craven co jest?- podszedł do mnie.
-Nie zbliżaj się do mnie! Jestem głodny, mogę ciebie zabić w każdej chwili żeby ukoić głód, taki mój instynkt.

<Eizo?>

Od Eizo CD

Zdrętwiałem, nie wiedziałem, że aż tak mnie polubił. Myślałem, że jak każdy demon będzie mnie uważał jako swój posiłek który najpierw trzeba przygotować, a jednak się myliłem, no... Chyba, że kłamie.
- Ja też cię lubię.- pocałowałem go w tors.- Mój chłopaku. 
Craven się uśmiechnął i pocałował w czubek głowy. 
- Prześpij się. 
Ułożyłem się wygodnie i wtuliłem w blondyna.
- Dobrych snów.- uśmiechnąłem się i zamknąłem oczy w celu zaśnięcia.

[Craven?]

Od Craven'a CD

-Lubisz mnie?- chłopak powtórzył. Ja nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć, może prawdę ale nie wiem co by sobie o mnie pomyślał, ja demon mówiący o uczuciach.
-Lubię to oczywiste. Jesteś wyjątkowy tylko ty mnie tak podniecasz i tylko ty umiesz mnie zaspokoić. Martwisz się o mnie i troszczysz. Ja też będę cię chronił przecież należysz do mnie i tylko do mnie, Jesteś moją własnością. Nikt nie ma prawa ciebie tknąć tylko ja.- szepnąłem mu do uch i mocniej przytuliłem.
-Możesz mnie nazywać swym chłopakiem jak chcesz.

<Eizo?>

piątek, 22 listopada 2013

Od Eizo CD

Jęczałem co chwila, było mi tak dobrze! A mieliśmy nie zachodzić dalej... Znowu daję się wykorzystywać. Ale to takie przyjemne. Wydałem z siebie głośniejszy dźwięk gdy demon przygryzł mi członka, nie bolało, tylko jeszcze bardziej mnie rozpaliło. 
- Craven ja zaraz...!- krzyknąłem i napiąłem wszystkie mięśnie.
Doszedłem w jego ustach, to trochę żenujące, Ale jemu to chyba wale nie przeszkadzało, uśmiechnął się i połknął wszystko. 
Na moją twarz wylał się jeszcze większy rumieniec, chłopak puścił mnie i w pewnym sensie się na mnie położył, tak, że miałem tylko głowę nad wodą.
Pocałował mnie w usta i nadgryzł wargę, poczułem metaliczny smak krwi, ale demon szybko ją zlizał. 
- Jesteś mój, tylko mój.- szepnął mi do ucha.
- Craven, chyba jestem już czysty, nie zrozum mnie źle, ale nie mam siły dzisiaj tego zrobić. - Wcale nie kłamałem, czułem się znakomicie gdy demon mnie dotykał, ale zaczynało mi się robić słabo i sądzę, że to przez niedobór krwi.
- Źle się czujesz?
Potrząsnąłem głową, a on pocałował mnie w czoło. Zszedł ze mnie, wszedł z wanny i pomógł mi wstać. Wytarliśmy się włożyliśmy na siebie bokserki. 
Ruszyliśmy do pokoju, chłopak cały czas trzymał mnie za biodra jakby chciał mnie prowadzić. Weszliśmy do łóżka pod ciepłą kołderkę. Postanowiłem posłużyć się klatą Craven'a jako poduszką, moja głowa podnosiła się raz i opadała gdy oddychał. On włożył mi dłoń w bokserki ale nic nie robił więc nie protestowałem, po prostu trzymał sobie tam rękę. 
- Craven?
- Co tam młody?
- Lubisz mnie?

[Craven?]

Od Craven'a CD

-Muszę częściej się z tobą kąpać.- powiedziałem z uśmieszkiem. Nie sądziłem, że chłopak z własnej woli zaspokoi mnie. Rozkoszowałem się tą chwilą.
-Teraz moja kolej żeby cię umyć.- on na mnie spojrzał, jednak nic nie mówił. Ja jedynie miałem z tego jeszcze większą satysfakcję, że mi uległ i nie musiałem z nim walczyć. On używał rąk podczas mycia, jednak ja zacząłem go lizać. Od karku, plecach i klatce piersiowej. Przystanąłem na jego sutkach lekko je pieszcząc. Z jego ust wydobył się słodki jęk. Po chwili chwyciłem go za pośladki i podniosłem do góry tak, że widziałem jego dolną część.
-Craven to poszło za daleko.- wyjąkał. Patrzyłem jak jego członek dumnie się pręży.
-Mniam kolacje podano.- od razu zabrałem się do robienia mu dobrze swym językiem.

<Eizo? XD>

Od Eizo C.D



- Ale ty maruda jesteś.- mruknąłem i odłożyłem gąbkę.- Gorzej niż baba.
Wylałem trochę żelu do mycia na ręce i roztarłem je by powstała piana. Zacząłem go myć, sprawiało mu to wielką satysfakcję, ale pewnie też dlatego, że ma nade mną kontrolę, sam nie wiem czemu zgadzam się na to wszystko, przecież jestem wielkim czarnoksiężnikiem rodu Rarerose, nie powinienem dawać się zdominować demonowi, ale jednak to już się stało.
Umyłem mu całą klatkę piersiową, ręce i twarz.
- Sądzę, że nie jesteś już brudny.- uśmiechnąłem się.
- Nie umyłeś mnie całego.
- Bo nie byłeś cały brudny.
W jednym momencie złapał mnie za włosy i brutalnie pocałował. Agresja… Lubię to.
- Masz mnie umyć całego.- mruknął kończąc wymianę śliny.
Fuknąłem udając obrażonego (a obrażony nie byłem), nałożyłem więcej żelu na dłonie i dokończyłem jego mycie. Gdy dotknąłem jego członka to uśmiechnął się wrednie. Skończyło się na tym, że zrobiłem mu dobrze, tak jakoś odruchowo. Wzdychał cicho przy tym i śmieszyło mnie to trochę, sam też się podnieciłem, ale miałem wielka nadzieję, że Craven tego nie zauważy, będzie chciał wtedy zajść dalej.
- Jesteś już umyty.- pocałowałem go.

[Craven?]

Od Craven'a CD

- Co? Chciałeś żebym się rozebrał.- przyległem do jegociała. On był cały czerwony, zręcznie odpiąłem mu spodnie.
- Ty też musisz być nagi młody.- dumnie prezentowałem swe ciało. Wszedłem do wanny i czekałem na Eizo.
- Ruszaj się albo wciągnę cię tutaj siłą.- spojrzałem na niego. On się rozebrał i szybko wszedł. Nad taflą ciepłej wody unosiła się piana.
-A teraz do roboty. Tylko pamiętaj że jestem dość czuły na twój dotyk.- mrugnąłem do niego. Chwycił gąbkę do ręki.
- Wolę żebyś to robił dłońmi.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

- Craven no weź sobie nie żartuj!- warknąłem.
- Nie żartuje.- rzucił mnie na podłogę w łazience.- Masz mnie umyć, albo zrobię coś gorszego.
- Gorszego to znaczy?
Uśmiechnął się podstępnie.
- Nie mogę powiedzieć.
Westchnąłem i podszedłem do wanny, dobrze, że każdy miał w pokoju osobną łazienkę. Włączyłem wodę, by wanna się napełniła, może zdrapie mu skórę gąbką? Chociaż może nie... Wbije się w mój kark i wyssie mi tyle krwi, ze nie będę mógł stać o własnych siłach przez tydzień.
- Rozbieraj się.- mruknąłem.- Zrobimy to szybko, bo chce dziś iść wcześniej spać.
Poczułem, że chłopak objął mnie od tyłu i zaczął odpinać spodnie. Powstrzymałem go tym, że szybko się odwróciłem, okazało się, że demon nie ma już na sobie ubrań. Starałem się nie patrzeć na dolne partie ciała tylko w oczy, a na moje policzki wylał się lekki rumieniec.
- Co ty robisz Craven?

[Craven?]

Od Craven'a CD

-Zabije cię ty!!!- byłem zły. Całą twarz miałem brudne w sokach trawienych tej rośliny a do tego moje ubranie na tym ucierpiało. Jednak Eizo jeszcze się z tego śmiał. W moich oczach zapłoneły dwa małe ogniki.
-Craven spokojnie, nic się nie stało...- wyjąkał. Czułem jego strach. Uśmiechnąłem się szyderczo, chwyciłem go w ramiona i zaciągnąłem go pod prysznic.
-Debilu co ty k***a wyprawiasz?- warknął.
-Ha? Jak to co musisz mnie umyć! To przez ciebie!- zaśmiałem się głośno.

<Eizo? I co ty na to?>

środa, 20 listopada 2013

Od Eizo C.D

Spojrzałem na niego poważnym wzrokiem, czy on… Czy on się o mnie martwił? Może to tylko taka gra? Demony stać na wszystko, więc muszę analizować każde jego nawet najmniejsze mrugnięcie.
- Może jednak coś znajdę…- przeniosłem wzrok z powrotem na książkę.
- Nie trudź się.- pocałował mnie w skroń.
- Ale ja chce, nie dość, że pomogę tobie to jeszcze poszerzę swoje horyzonty umysłowe.
Podniosłem się, lecz Craven złapał mnie za pasek od spodni i ponownie pociągnął na łóżko.
- Powiedziałem nie teraz, mordko.- zaczął całować moją szyję i lizać ranę po jego kłach.
- Craven, nie mam dzisiaj ochoty na to co siedzi w twojej głowie, jesteś jak niewyżyta maszyna…
- Ale Eizooo…- mruknął i mi do uch i zrobiło mi się bardzo ciepło.
- Nie dziś, jutro jak już.- pocałowałem go dosyć dużą namiętnością.
- Jakoś może wytrwam, albo dorwę cię tak nagle, na przykład wtedy gdy będziesz spał, nie zdążysz nawet zareagować.
- No to teraz będę bał się zasnąć.
Demon uśmiechnął się czuło i pogłaskał mnie po głowie.
- Musisz spać, zwłaszcza teraz bo straciłeś trochę krwi.
Wywróciłem oczami i wsunąłem rękę do jego kieszeni, wyciągnąłem paczę papierosów i włożyłem sobie jednego do buzi. Moje oczy zaświeciły mocniej na czerwono i papieros sam się zapalił.
Blondyn uśmiechnął się i włożył mi rękę za koszulkę smyrając i głaszcząc moje plecy i kark.
- Ostrzegam, mam łaskotki.- uśmiechnąłem się i dmuchnąłem mu dymem w twarz.
- Dobrze wiedzieć, kiedyś przyda mi się ta informacja. Pokaż lepiej po co ci była moja rosiczka.
Pstryknąłem palcami i do mojej ręki wleciała rosiczka w doniczce, która przed chwilą stała na biurku.
- Uczyłem się zaklęcia gnicia, gdybym je umiał, wtedy bym nad nim popracował i mógłbym zmieniać ludzi w zombie, wystarczyłoby połączyć to zaklęcie z jakimś innym.
- A umiesz już to?
- Nie za bardzo…
Wypowiedziałem na głos zaklęcie i nakreśliłem w powietrzu krzyż, roślince zgniły liście, stały się brązowe, zapleśniałe, obślizgłe i śmierdzące, za to jej „głowa” wybuchła, opryskując nas jakimś kwiatowym sokiem, no tak.. Rosiczka ma więcej płynów w sobie, bo jest mięsożerna, to prawdopodobnie były soki trawienne. Z zielonej i nadpalonej łodyżki leciał mały dymek, a ziemia do której była wsadzona kompletnie wyschła.
- Zawsze tak wychodzi, zamiast gnić całe, to gniją do jakiegoś stopnia i wybuchają.- wytarłem sobie śluz z twarzy i wyrzuciłem roślinkę przez okno.
Spojrzałem na Craven'a i wybuchnąłem śmiechem, był dosłownie ujebany sokiem z rosiczki.
- Chyba musimy się umyć.- wydukałem i ponownie zacząłem się śmiać.

[Craven? XD]

Od Craven'a CD

-Mmm...jesteś taki kochany. Przejmujesz się moim losem. Troszczysz się o mnie, nikt nie był dla mnie taki miły.- mruknąłem. Delikatnie pogłaskałem go po włosach.
- Nie martw się, zrobię jakiś napad terrorystyczny i się najem. Pamiętaj twoja krew daje mi dużo przyjemności. Nie chcę żeby coś ci się stało. Też martwię się i posiadam uczucia. Mój kochany- uśmiechnąłem się.

<Eizo?>

Od Eizo C.D



- Rozumiem, że to komplement, tak?- zaśmiałem się, chociaż w tym nie było za bardzo nic śmiesznego, wieść, że demon się nie najada mogła przysporzyć dużych kłopotów.
- Chyba tak.
- Ale nie zjesz mnie prawa? Bo będę musiał sięgnąć po ostateczne środki broniąc się.
Chłopak nachylił się i szepnął mi do ucha.
- Zastanowię się.
Westchnąłem, nieźle się wkopałem, stałem się zabawką demona który mi się podoba i do tego on ma chrapkę na moją duszę i krew. Po prostu cudownie…
Podniosłem się i chwiejnym krokiem, bo trochę nadal mi było słabo, podszedłem do biurka, wziąłem księgę czarnej magii i wróciłem do blondyna.
- Co będziesz robił? Jakieś sztuczki?
- Nie, może znajdziemy tu jakiś sposób na to byś się najadł? Karmisz się tylko krwią czy też duszami, bo z tym drugim to może być kłopot.
- A dlaczego z tym pierwszym nie?
- Bo ja bym ci dawał swoją.- pocałowałem go w usta.

[Craven?]

Od Craven'a CD

- Tak, potrzebuje więcej energii duchowej. Te marne, słabe duszyczki nienasycają mnie.- powiedziałem.
- Co???- spojrzał na mnie.
- Normalnie zostałem wyrzucony z Piekła przez to potrzebuje więcej pokarmu. Kiedyś po prostu to dostawałem ale teraz. Dziewczyny mnie nie nasyca. A potrzebuje siły.- mruknąłem. Eizo był taki słodki.
- Wiesz ty najdłużej żyjesz z moich ofiar. Jednak działasz na mnie tak inaczej. Przez ciebie moje pragnienie jest większe i tylko ty umiesz je zaspokoić.- pierwszy raz moja zabawka była dla mnie czymś więcej. Chwyciłem go za podbródek i przyciągnąłem do swojej twarzy. Składając na jego ustach namiętny pocałunek.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Craven jest zbyt łapczywy, mieliśmy najpierw o tym pogadać, a on od razu wgryzł mi się wszyję. Poczułem ból i mój instynkt mówił by walczyć, jednak nie chciałem. Czułem jego oddech i jak kły mocniej wbijają mi się w szyję.
Potem było mi coraz bardziej słabo, podniosłem ręce położyłem mu na klatce piersiowej.
- Craven wystarczy, robi mi się słabo... Słyszysz mnie do cholery?! Puść mnie...
Wtedy demon wyjął kły z mojej szyi i oblizał ranę.
- Pyszne...- mruknął i pocałował mnie w usta.
Uśmiechnąłem się i opadłem na niego, to fajnie, że mu smakowało, chyba poczułem się doceniony z powodu mej smacznej krwi, to komplement chyba, nie?
Chłopak podniósł mnie i usiadł ze mną na łóżku, położyłem się tak, że głowę miałem na jego udach. spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się.
- Masz ładne oczka młody.
- Kiedyś miałem piwne, ale jak zacząłem się uczyć magii to zrobiły się czerwone..
Pogłaskał mnie po głowie.
- Nie chce mi się nic robić.- uśmiechnąłem się.- A tobie?

[Craven?] 

Od Craven'a CD

Gdy Eizo poszedł, poczułem jak bym za nim tęsknił.
-Już jest mój.- przypomniało mi się jak chłopak mnie pocałował, z własnej woli. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Położyłem się na łóżko i wyjąłem sztylet od Eizo. Myślałem o wszystkim i o niczym. Strasznie mi się nudzilo. Jedynie marzyłem żeby Eizo zaspokoił moje pragnienie.
-Aż mi ślinka cieknie.- gdy zapanował na dworze mrok. Wstałem i ruszyłem do pokoju chłopaka. Siedział przy biurku, gdy mnie zauważył wstał od razu na nogi. Uśmiechnąłem się do niego i przybliżyłem 
-Craven poczekaj!- warknął.
-Nie! Już nie mogę dłużej czekać. Pragnę cię.- wgryzłem się w jego szyję.

<Eizo?>

wtorek, 19 listopada 2013

Od Eizo C.D

- Craven nie mam ochoty na twoje zachcianki, nie jestem twoją zabawką.
On uśmiechnął się jak idiota i polizał mnie po policzku.
- Craven...- warknąłem.- Jestem zajęty.
- Nie lubisz mnie już?- zrobił zbolałą minę.
Westchnąłem i cmoknąłem go w usta.
- Lubię, ale tyłek mnie boli po wczorajszym i nie dam dzisiaj rady.
- Dasz, dasz.- jego ręka znalazła się pod moją koszulką.
- Nie dam, jestem tylko człowiekiem, a ty jesteś demonem. Jest jakaś różnica ras, prawda?
On jednak nadal nie chciał mnie puścić, użyłem więc zaklęcia. Chłopak od razu poleciał na łóżko, potem wypowiedziałem następne zaklęcie i miałem roślinkę w dłoni.
- Masz mi to jakoś wynagrodzić.- mruknął demon i naburmuszył się.
- Niby jak? Nie myśl o tym!- krzyknąłem gdy rozszerzyły mu się źrenice z podniecenia.
- Dasz mi dzisiaj swojej krwi.- uśmiechnął się.
Westchnąłem ciężko, chyba mnie nie zabije, nie?
- Pomyśle o tym, przyjdź wieczorem do mnie to pogadamy.
Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z pokoju, kierując się do swojego. Usiadłem na łóżku i wróciłem do ćwiczenia zaklęć, próbując by roślinka zgniła, jeśli się tego nauczę to będę mógł robić z ludzi zgniłki.
Byłem tak pochłonięty nauką, że nie zauważyłem kiedy zrobiło się na dworze ciemno i do mojego pokoju wszedł uśmiechnięty Craven.

[Craven?]

Od Craven'a

Do pokoju wszedł Eizo. Na MOJEJ TWARZY OD RAZU UKAZAŁ SIĘ UŚMIECH
-No cóż mam rosiczki. Możesz je zabrać do swoich eksperymentów.- wstałem i podszedłem do niego
-Tak za tobą tęskniłem E-I-Z-O!- przeliterowałem jego imię.
-Kurwa! Nie wyobrażaj sobie za wiele. Przyszedłem tylko po rośliny- warknął. Ja się do niego przykleiłem.
-Kłamca... Nawet długo wytrzymałeś. Jednak pragnienie wygrywa z logiką i opanowaniem- próbował sie wyrwać jednak wytrwałem. Jego ciał tonęło w moich objęciach
-Mrrr... Jesteś taki cieplutki- wymruczałem
~*Za bardzo mi się to podoba. Ta zabawa potrwa dłużej*~

<Eizo?>

poniedziałek, 18 listopada 2013

Od Eizo C.D

Po śniadaniu poszedłem do sali treningowej trochę potrenować, pomagał mi Tora więc było śmiesznie, zwłaszcza, że nie raz któreś z nas lądowało na podłodze. Potem nucąc pod nosem jakąś wymyślną przed chwilą melodyjkę poszedłem do swojego pokoju i zacząłem czytać księgę czarnej magii. Nawet taki ktoś jak ja musi sobie przypominać i utrwalać zaklęcia nie?
Chciałem też nauczyć się zaklęcia gnicia.
Wziąłem kwiatek i nakreśliłem w powietrzy krzyż wypowiadając zaklęcie. Przez chwilę nic się nie działo, już myślałem, że nie wyszło, gdy nagle kwiatek wybuchł i wszędzie rozsypały się płatki, a z łysej łodyżki unosił się delikatny dymek.
Westchnąłem i zsunąłem się z wyrka, skoczyły mi się organiczne rzeczy (ucierpiało parę kwiatków i jabłko (wszystko wybuchło)) i musiałem znaleźć coś nowego. Nie wiem dlaczego ale poszedłem do Craven'a, ale chyba dla tego, że zacząłem go postrzegać jako przyjaciela. Zapukałem w jego drzwi i usłyszałem stłumione "wejdź". Oczywiście wszedłem, demon siedział na łóżku i był upaprany krwią, nawet nie chce mi się zastanawiać co robił.
Oparłem się o framugę drzwi i uśmiechnąłem.
- Masz może coś organicznego? Jakieś kwiatki, owoce, warzywa? Albo gryzonie?

[Craven?]

niedziela, 17 listopada 2013

Od Craven'a C.D

Zjadłem trochę śniadania, było nawet dość smaczne. Widziałem że Eizo się na mnie patrzy co jakiś czas. Nawet mu się nie dziwię, po tym co między nami zaszło ma prawo mnie pożerać wzrokiem. Jednak po chwili opuściłem to towarzystwo i wyszedłem na miasto. Zakręciłem w cichą uliczkę i wyciągnąłem sztylet od chłopaka.
-Przyda mi się.- oblizałem go. Potrzebowałem jakieś naiwnej i bezbronnej duszyczki. Nie trwała ma samotność długo, jakaś ładna dziewczyna mnie zaczepiła.
~*Czas na zabawę.*~
Minęły tylko 2 godziny, a od razu wylądowaliśmy w łóżku. Była rozkoszna jednak cały czas miałem w umyśle Eizo. Po zakończeniu poderżnąłem jej gardło i wypiłem krew, nie była zbyt dobra. Jej dusza zaspokoiła mój głód. Jednak znów byłem cały brudny od krwi.
-E tam walić to...- powiedziałem sam do siebie. Wróciłem do akademii  wszedłem do swego pokoju i położyłem się na łóżku. Wyciągnąłem zakrwawiony sztylet od Eizo i oblizywałem go z słodkie krwi. Nagle ktoś zapukał do mych drzwi.
-Wejdź.

<Ktoś?>

sobota, 16 listopada 2013

Od Eizo C.D



Dosyć mocno się zamyśliłem, to dlatego wczoraj mnie tak pokąsał… Jeśli dłużej to tak potrwa to zostanę bez krwi, chociaż… Jest taki przystojny, że chyba by mi to nie przeszkadzało…
- O czym myślisz- w końcu się odezwał. 
- O tym czy ci pozwolić czasem pić moją krew, tak wiesz... Dla przyjemności.
Oblizał wargi, jakby chciał to w tym momencie zrobić.
- Byłoby znakomicie. 
Uśmiechnąłem się lekko i otworzyłem drzwi zaklęciem, po co się wysilać? 
Weszliśmy do jadalni, był tam wilki stół na którym było pełno żarcia, większość uczniów już tutaj była, przywitaliśmy się i usiedliśmy do stołu. Jedzonko było dobre, a ja brałem sobie wszystko swoimi zaklęciami. Co jakiś czas zerkałem ukradkiem na Craven'a.
Chyba na prawdę go polubiłem... I to tak wiecie...

[ktoś?]

Od Craven'a C.D

-Jakiś ty brutalny dla mnie jesteś, takie złe słowa po tym co zaszło...- zrobiłem zatroskaną minę. On an mnie spojrzał z zdziwieniem.
-Z-ł-y c-h-ł-o-p-i-e-c...- przeliterowałem każde słowo dodają do nich lekką słodycz. Cóż to dopiero początek mojej interesującej przygody w tej szkole.
-Co do jasnej cholery?!?- wybuchnął. Ja uśmiechnąłem się do niego i szybko znalazłem się przy nim chowając sztylet do płaszcza.
-Mówiłeś że jesteś głodny. Ja mam na coś ochotę.- przejechałem palcem po jego policzku. On zadrżał, przybliżyłem usta do jego szyi i wgryzłem się pod jego skórę. Wysysałem powoli jego krew. Gdy odsunąłem się i oblizałem wargi, on aż podskoczył.
-Jesteś wampirem?- zapytał.
-Nie ale demony lubię pić tak słodką krew jak twoja. Żywię się też duszmi ludzi, ale zwykłym jedzeniem dla śmiertelników nie pogardzę.- na mej twarzy widniał cały czas ten sam uśmiech.
-Moja słodka mordka.- pstryknąłem go w nos. Potem szybko znalazłem się koło drzwi. Wyszliśmy i powędrowaliśmy do kuchni. Eizo wyglądał na zamyślonego.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Obudzono mnie bardzo brutalnie, chuchając mi w ucho...
- Craven... Bierz ten swój pysk i spadaj z mojego pokoju. - warknąłem i przewróciłem się na drugi bok.
- Ale jesteś w moim pokoju młody..- pocałował mnie w usta.
Otworzyłem oczy i przeciągnąłem się.
- A no racja, przez ciebie tyłek mnie boli..
- Sam zezwoliłeś.- uśmiechnął się i poczęstował papierosem.
Mocno zaciągnąłem się dymem i rozejrzałem po całym pokoju.
- Gdzie są moje ciuchy?
Wzruszył ramionami, a ja zrobiłem grymaśną minę i pstryknąłem palcami.W jednej chwili spod łóżka wyleciały moje ubrania i same się złożyły. Odkryłem się, wziąłem ciuchy i ruszyłem do łazienki.
Demon był we mnie wgapiony, nie dziwie się, w końcu jestem przystojny, nie?
Przeciąłem palcem powietrze i zaślinionego chłopaka znokautowała poduszka.
Wziąłem szybki prysznic, potem się wytarłem ubrałem w moje ciuchy (jak zwykle na czarno) i wyszedłem z pomieszczenia. Demon leżał na łóżku i bawił się sztyletem który mu podarowałem.
Złapałem się za brzuch i mruknąłem:
- Przydałoby się coś zjeść, nie?

[Craven?]

Od Craven'a C.D

Otuliłem chłopaka do snu, raczej powinienem byś delikatny szczególnie że nic nie mówił i jedyne co zrobił to zasnął.
~*Dziwne zazwyczaj tak się nie czuję. Zero delikatności, ani uczuć tylko zaspokojenie swojego pragnienia, zawsze tylko o to chodziło. Ale ta słodka mordka ma coś w sobie, chyba dłużej go pomęczę.*~ uśmiechnąłem się sam do siebie. Ciepło chłopaka działało na mnie upajająco. W mgnieniu oka zasnąłem.

-----Rano------

Wstałem wcześniej niż zwykle, Eizo jeszcze spał. Wskoczyłem szybko pod prysznic a potem ubrałem się w to co zwykle. Zapaliłem papierosa jak zawsze. I usiadłem na łóżku.
-Jaki ty masz mocny sen.- powiedziałam do śpiącego chłopaka. Jednak jakoś irytowała mnie ta cisza. Stanąłem nad Eizo i przybliżyłem usta do jego ucha. Na mnie zawsze ten sposób działał bo mnie matka tak budziła. Chuchnąłem jak najmocniej.

<Eizo? Tak yaoi rządzi :D>

Od Eizo C.D

Ciężko się przyznać, ale cieszę cię, że podjąłem taką decyzję, skuliłem się i opatuliłem szczelniej kocem, byłem, że tak powiem, cholernie zmęczony i chciało mi się spać. Wtedy poczułem, że Craven mnie do siebie przyciąga, zabrał mi trochę koca i zakleszczył swoje ręce na moim torsie. Był tak przyjemnie ciepły, że aż oczy same mi się zamykały.
Zastawiałem się chwilę czy coś do niego zacząłem czuć, czy to tylko było po to by zaspokoić swoje żądze. Z przykrością muszę przyznać, że mnie zainteresował i to nawet bardzo, lecz demony mają w sobie coś co od wieków przyciągało ludzi. A przecież jestem tylko zwykłym człowiekiem, nie? Postanowiłem zignorować to uczucie z racji tego, że dla Craven'a było to pewnie tylko zabawa.
Zamknąłem oczy i utulony miarowym oddechem blondyna zasnąłem.

[Craven? Yaoi opanowuje świat~! Jak cudownie~! XD]

Od Craven'a C.D

Jeszcze z nikim nie było mi aż tak dobrze jak z nim. Przyjemność opanowała całe me ciało i umysł, moje pragnienie zostało zaspokojone.
-Słodki jesteś...- powiedziałem, on chciał jakoś odpyskować jednak zatkałem mu usta swym pocałunkiem. Gdy odsunąłem od niego swe wargi siedział cicho. Wtedy miałem ochotę jeszcze coś zrobić. Zlizałem z jego ciała białą substancję. Potem spojrzałem na niego.
-Gotowe, jestem zadowolony i to bardzo.- wyszczerzyłem się do niego. Leżeliśmy razem w moim łóżku, przykryłem go kocem żeby nie zmarzł.

<Eizo? Ja też nie wierzę. Yaoi rozwala mi mózg...>

Od Eizo C.D



Starałem się jak najmocniej powstrzymywać od westchnień i jęknięć, no bo to trochę poniżające… i tak już byłem czerwony jak pomidor.
Czułem się znakomicie, przyjemne ciepło rozlewało się po całym moim ciele, w końcu jednak nie wytrzymałem i doszedłem. Zacząłem ciężko dyszeć, a demon szeroko się uśmiechnął.
- Słodko wyglądasz młody.- oblizał wargi.
- Zamknij się.- warknąłem.- I rób co masz robić.
- Oczywiście.
Położył moje nogi na swoich ramionach, rozpiął swoje spodnie i jednym płynnym ruchem wszedł we mnie. Krzyknąłem bo zabolało cholernie, miałem łzy w oczach i czułem, że Craven ma z tego satysfakcję i się szeroko uśmiecha.
Zaczął się we mnie poruszać a ból zmienił się w przyjemność.
- Craven ja zara..!- i znów doszedłem.
Moje mięśnie się spięły i poczułem, że demon też doszedł, we mnie, rozlewając w moim ciele przyjemne ciepło.
Zaraz potem wyszedł ze mnie i opadł na łóżko tuż obok mnie.

[Craven? Ja nie wierzę, że to napisaliśmy…]

Od Craven'a C.D

-Aż tak łakniesz mego ciała...- posłałem mu szyderczy uśmieszek i ściągnąłem tylko górną część garderoby. Wydawało mi się że to chłopaka pierwszy raz, może robił to już z dziewczynami.
-A dół?- powiedział lekko zirytowany.
-Na dół trzeba zasłużyć.- pokazałem mu język. Lubiłem się drażnić z innymi szczególnie w takich chwilach. Rozebrałem go całego.
-Widać że ktoś się mi tutaj podniecił.- szepnąłem i ugryzłem go w ucho. On zrobił się czerwony jak pomidor. Składałem pocałunki na każdej części jego ciała, rozkoszowałem się tą chwilą. Moja ręka chwyciła jego punkt i zaczęła pieścić, a druga weszła w [Cenzura], zgrabnie palcem poszukiwałem jego punktu G.

<Eizo? Jebłam XD>

Od Eizo C.D



- 10 sekund to trochę mało jak na taką decyzję.- mruknąłem, a on zaczął mnie rozbierać.
- Czas ci się skończył.- prychnął.
- To były trzy sekundy nie dziesięć.
- Ups…. Teraz nie ma już odwrotu młody.
Przejechał swoim językiem wzdłuż całego mojego torsu, a po mnie rozlało się przyjemne ciepło. Dopiero co poznałem się z Craven’em a już mnie wykorzystuje, mogę się założyć, że teraz będzie do mnie przychodził za każdym razem gdy będzie niewyżyty.
- Zdaję sobie z tego sprawę.- jęknąłem gdy ugryzł mnie w brzuch.- Ale mam jedną prośbę, przygotuj mnie najpierw, co? Nie chce by dupa mnie tak bolała, żebym nie mógł chodzić..
- Ehe…- mruknął.
Blondyn podniósł się trochę, chcąc pewnie zobaczyć jaką mam minę, uśmiechnął się zadziornie i wpił w moje usta, brutalnie wypychając do nich język, błądziłem rękami pod jego koszulką. Chwilę potem przerwał pocałunek, zlizał strużkę śliny z mojej brody i zabrał się za rozpinanie moich spodni, powstrzymałem go jednak.
- Nie tak szybko kolego, nie tylko ja tutaj mam być bez ubrań.

[Craven? O matko w co myśmy zabrnęli XD]

piątek, 15 listopada 2013

Od Craven'a C.D

-Czyli się zgadzasz. Zajebiście!- powiedziałem a na mojej twarzy zapanował uśmiech. Szybko chwyciłem chłopaka i przerzuciłem przez ramię, jak jakąś zabawkę.
-Ale ty leciutki młody.- mruknąłem i od razu pomaszerowałem do swego pokoju. Zamknąłem drzwi i rzuciłem go na łóżko.
-Po prostu pięknie.- spojrzałem na niego. Jednak cóż za łatwo mi poszło, jednak miałem to gdzieś. Zamknąłem drzwi na klucz żeby nikt nie mógł nam przeszkadzać. Poluzowałem chustę na szyi i oblizałem się jak by przede mną leżał stos słodyczy a z szczególnością lodów (kocham je). Przycisnąłem go swoim ciałem i polizałem po policzku, powoli schodząc do szyi.
-Mniam...masz jeszcze 10 złotych sekund na wycofanie się.- tak tylko 10, bo dłużej nie będę się powstrzymywał.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Menda się mną bawi i próbuje mnie podejść, byłoby to ciekawe przeżycie (do tego demon nie jest brzydki), a jeszcze większa by była zabawa jakby się dowiedziała o tym moja siostrzyczka. Połowa narodu by spłonęła, a na końcu jej wojownicy zaciągnęli by mnie do królestwa i zostałbym zamknięty w izolatce...
Craven spojrzał na mnie wyczekująco, a ja kończąc papierosa uśmiechnąłem się.
- Może da się coś zrobić...

[Craven?]

Od Craven'a CD

~*Szkoda jednak słodka mordka by się nadał.*~ uśmiechnąłem się słodko. Zgasiłem papierosa i lekko oblizałem wargi.
-Byś się nadał masz słodką mordkę - mruknąłem. Miałem taki ubaw z reakcji chłopaka że nie wiem co. W środku pękałem ze śmiechu.
-Cóż mi nie przeszkadza to że jesteś facetem. Pragnę jedynie zaspokoić swe pragnienie.- wyszczerzyłem się i przybliżyłem do chłopaka. Przejechałem mu palcem po policzku i oblizałem.
-Słodko...- szepnąłem. Jednak po chwil obróciłem się w napięciu.
-Nie ja nie jestem taki.- potrząsnąłem głową, jednak na mych ustach cały czas panował uśmiech a moje oczy spoglądały na Eizo.

<Eizo?>

Od Eizo C.D



Zacząłem się śmiać.
- Czyli, że jesteś niewyżyty, tak?
Dostałem kuksańca w brzuch.
- Nie podskakuj młody.
- A więc odpowiem ci na pytanie, nie wiem jakie dokładnie są tutaj dziewczyny, nie zapoznałem się za bardzo, ale na pewno Nanami wydaje się miła i niewinna, Tora jest zadziorna, Yuki strasznie ciekawska, a Chitose jest… Sam nie wiem jaka jest bo cały czas pilnuje ją Kagetora. No i jeszcze jest Rin, ale ten to w ogóle nie chce z nikim gadać….
Craven westchnął ciężko i zaciągnął się papierosem.Szliśmy jakiś czas w ciszy po czym spojrzał się na mnie z jakimś dziwnym uśmiechem. Najpierw nie wiedziałem o co mu chodzi, ale zacząłem sobie przedstawiać jakieś scenariusze, mój wyraz twarzy stał się poważny a lewa brew uniosła się do góry.
- No nie gadaj, że masz mnie na myśli....- mruknąłem, chociaż pewnie by mi to nie przeszkadzało.

[Craven?]

Od Craven'a CD

Patrzyłem z podziwem na sztuczki chłopaka. Po chwili wręczył mi sztylet. Chwyciłem go i przyjrzałem a potem schowałem w głąb swego płaszcza.
-Dzięki młody, przyda mi się do roboty.- posłałem mu uśmiech. W mych oczach zapłonęły małe iskry, miałem ochotę na zabicie kogoś lub jakaś fajną gierkę dla dorosłych.
-Więc używasz magi.- podsumowałem.
-A nie widać...- mruknął. Ja pokazałem mu zadziornie język i wstałem z ziemi. Podałem mu rękę żeby wstał.
-Dalej nie chce mi się tutaj sterczeć.- powiedziałem on mnie chwycił i wstał, otrzepując się od kurzu.
- Właśnie są tutaj interesujące kobiety?- wyjąłem paczkę papierosów i wyciągnąłem jeden. potem poczęstowałem Eizo. On chwycił i zapalił. Wciągnąłem dym, wyczekując co coś interesującego.
-Ale może też być facet mi to nie robi różnicy.

<Eizo?>

czwartek, 14 listopada 2013

Od Eizo C.D



Słodką mordkę? Jak miło… Jeszcze się zaczerwienię…
Spojrzałem na niego poważnie.
- Czy ty sądzisz, że ja jestem słaby?
- Nie powiedziałem tak, powiedziałem tylko, że jestem silniejszy.- uśmiechnął się.
Zrobiłem złą minę i wciągnąłem do niego rękę.
- Daj coś małego, to ci pokażę co potrafię.
Usiedliśmy twarzą w twarz, chłopak szukał czegoś małego i w końcu wyjął papierosa.
- Aż żal go zmarnować…- mruknąłem.- Daj coś innego.
Przewrócił oczami i pogrzebał w kieszeni, po chwili wyjął z niej zapałkę.
- Może być?
- Może, dawaj.- zabrałem mu ją.
Zapałka jak to zapałka, mała, drewniana i z czerwoną główką, wziąłem ją w dwa palce i po chwili samoistnie się podpaliła.
- I to tyle?- parsknął.
- Nie.
Wziąłem ją do ust i zgasiłem płomień wcale się nie parząc, gdy ją wyjąłem to zapałka była jak nowa, jakby wcale nie była zapalana, spojrzałem na Craven’a i uśmiechnąłem się.
- Miałeś drugą zapałkę, ja to wiem.- spojrzał na mnie podejrzanie.
- No, z dupy ją sobie wyjąłem, wiesz?
- Ha, ha, bardzo śmieszne, pokaż coś bardziej spektakularnego.
Schowałem patyczek w pięści i moje oczy jak zwykle rozjaśniały się czerwonością, otworzyłem pięść i zamiast zapałki był tam mała myszka.
- Teraz oglądaj.
Puściłem myszkę na podłogę, stała spokojnie i wycierała sobie nosek, po chwili zaczęła się powiększać, a jej sierść ciemniała, powoli gryzoń zmieniał się w czarnego kota.
Złapałem sierściucha za skórę na karku i podrzuciłem wysoko do góry, kot zaskrzeczał i zmienił się w węża , który spadł z dziwnym dźwiękiem na podłogę. Złapałem go i gad wyprostował się jak patyk, potem zmienił się w zapałkę.
- No to już coś.- demon wyszczerzył zęby.
- Poczekaj chwilę.- mruknąłem i zmieniłem zapałkę w sztylet.
Ostrze było wypolerowane, niezwykle mocne i bardzo ostre, rączka była czarna z czerwonymi i złotymi zdobieniami. Dałem go chłopakowi i uśmiechnąłem się.
- To na pamiątkę.

[Craven?]

Od Craven'a C.D

-Coś nie sądzę młody! Jestem demonem o aspekcie krwi.- zaśmiałem się szyderczo. Czyż ten chłopak wiedział co to za potęzna moc.
-Im bardziej jestem ranny ty posiadam potężniejszą moc. Panuję nad swoją krwią i przemieniam ją w niebezpieczne ostrza ale też panuję nad krwią kogoś innego. Ale też moja siła fizyczna jest potęzniejsza. Nawet podczas walki specjalnie się ranię.- uśmiechnąłem się.
-Ale dla ciebie mogę być łagodny. Często moich biajtyk sie kończy tragicznie ale żal mi pocharatania tak słodkiej mordki jak twoja.- pokazałem język. On aż na mnie ze zdziwnienia spojrzał.
-No co wolę patrzeć na słodką mordkę a nie zniekształconą.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Zaśmiałem się.
- Niedawno też w tym uczestniczyłem, ale dżem mi się dostał tam gdzie nie powinno go być.- zaciągnąłem się dymem.- W ogóle to sam to zacząłem.
Chłopak spojrzał na mnie podejrzanie i wybuchnęliśmy śmiechem, na prawdę polubiłem tego gościa, przynajmniej będę miał z kim na bijatyki iść. Poszliśmy sobie do sali treningowej i usiedliśmy na podłodze pod ścianą.
- A ty przez kogo tu trafiłeś?- zapytał.
- Sam się tu dostałem, uciekałem przed nadopiekuńczą siostrunią, skończyło się na tym, że wypolerowałem swoim tyłkiem cały korytarz.- Craven zaczął się śmiać i dałem mu prztyczka w nos.- Zaraz sam przejedziesz po korytarzu.
- Chyba śnisz.
Rzucił się na mnie i zaczęliśmy się turlać po podłodze, raz po raz dając sobie kuksańca w brzuch, a raz śmiejąc się... Chociaż o wiele więcej było tych ciosów. Skończyło się na tym, że wylądowaliśmy na środku sali leżąc na plecach i dysząc ze zmęczenia.
- Musimy się kiedyś pobić naprawdę.- zapalił papierosa.
- Ehe, mi pasuje, tylko muszę cię powiadomić, że wygram. 

[Craven?]

Od Craven'a C.D

Spoko gość, może jednak będzie dość interesująco. Wyciągnąłem paczkę papierosów i mu dałem jednego.
-A tak właściwie to dlaczego zostałeś wygnany?- zapytał i zaciągnął się dymem.
-Normalnie okazało się potem że nie wolno zabierać aniołków do pałacu Szatana i zabawiać się z nimi w jego królewskiej sypialni, ale to nie wszystko tyle rzeczy się robiło że się wściekł i mnie wywalił. A moja matka wysłała mnie tu.- przypomniały mi się dobre czasy. Aż na mej twarzy zapanował uśmiech.
-A właśnie co to za jedne które marnują jedzenie?- zapytałem.
-Tora i Nanami.- mruknął. Ja tylko powtórzyłem te imiona żeby zapamiętać.
-Spoko, mam nadzieję że następnym razem będzie spokój. Jak małe dzieci z przedszkola. Nie widziały porządnej bijatyki.- przewróciłem oczami.

<Eizo?>

Od Eizo C.D

Wymknąłem się z kuchni bardzo niepostrzeżenie, tak, że tylko Tora i Nanami się biły, żarciem. A wymknąłem się dlatego, że dżemik wleciał mi tam gdzie nie powinien....
Wracając do kuchni ktoś na mnie wpadł, był to na pewno chłopak i był blondynem.
- Uważaj jak łazisz.- warknąłem.
- Bo co mi zrobisz, hm?- wyjął z paczki papierosa i zapalił.
- Możesz się przekonać, jak chcesz.- wyjąłem mu papierosa z ust i zaciągnąłem się.- Nawet smaczne.
Zabrał mi papierosa i uśmiechnął się łobuzersko.
- Jak się nazywasz co?
- Jestem Eizo Saito, a ty?
- Craven Black.
- Słyszałem o tobie, podobno zbiegłeś z piekła.- włożyłem ręce do kieszeni.
- Nie podobno, tylko tak.
Zaśmiałem się. Polubiłem tego chłopaka, przynajmniej jeden normalny z którym można swobodnie porozmawiać i prawdopodobnie coś nabroić. Mam zamiar mu na pewno podkradać papierosy.
- Spoko, to co z tą bitką, co?

[Craven?]

środa, 13 listopada 2013

Od Craven

Matka mnie wysłała do tej Akademia Excal, pewnie że chce żebym wyszedł na ludzi i zaczął normalne, nudne życie jak jakiś piernik bez ambicji na życie. A ja mam plan bawić się na wieki.
-Oj mamusiu za późno!- uśmiechnąłem się sam do siebie. Odłożyłem swoje rzeczy do pokoju.
~*Nie aż tak źle tutaj nie wygląda, tylko mam nadzieję że nie zawieje nudą. Bo burdel jest stąd za daleko.*~
Wyjąłem paczkę papierosów i zapaliłem jednego. Wciągnąłem dym do płuc. Działało na mnie to odprężająco. Wyszedłem z pokoju a z mych ust wyleciał dym. Postanowiłem się trochę rozejrzeć.
-Nawet spoko.- mruknąłem i znów zaczerpnąłem po fajkę. Nagle usłyszałem jakieś hałasy. Ruszyłem w tamtą stronę lekko zaintrygowany. Gdy otworzyłem drzwi, zobaczyłem jakąś dzieciarnię. Aż spadł mi papieros na ziemię. Dwie dziewczyny rzucały się jedzeniem.
-Na serio? Boże co to jest za miejsce.- odwróciłem się i wyszedłem z pomieszczenia zrezygnowany.
~*A myślałem ze to jakieś foczki a tu d**a.*~
Nagle na kogoś wpadłem.

<ktos???>

wtorek, 12 listopada 2013

Od Nanami C.D

Eizo w ostatniej chwili uratował mnie przed własnym bagażem ( tak dziwne XD ). Było mi trochę wstyd że zbłaźniłam się na jego oczach. Ale trzeba być dobrej myśli w końcu mija zaledwie dwa tygodnie odkąd zajęłam się poznawaniem tajników tej magii. Czerwonooki chłopak zaproponował mi spacer do kuchni.
- No jasne że idę – Odpowiedziałam z uśmiechem
- Za ratunek jesteś mi winna kanapkę. – Powiedział
- No tak a z czym pan sobie życzy? – Zaczęłam się śmiać.
- Oczywiście z dżemem malinowym – Odpowiedział, niby zupełnie poważnie.
Po chwili byliśmy już w kuchni. A tam spotkaliśmy Tore.
- O Tora czyżby, naszła cię ochota na kocią karmę – Dodał z złośliwym uśmiechem chłopak.
- Haha bardzo zabawne. Masz zezwolenie od siostrzyczki na jedzenie dżemu co? może ci zaszkodzić – Dogryzła mu dziewczyna z spokojnym wyrazem twarzy.
Zaśmiałam się głośno. A na to wyraźnie podenerwowany chłopak.
- Elfie co się śmiejesz? Gdzie moja kanapka z dżemem ? – Zapytał.
- Spokojnie. – Zachichotałam.
Przysadzałam dla nas kanapki gdy Eizo z wyjątkowo radosną miną wycelował kawałkiem masła w odwróconą Torę . Masło przylepiło się jej do pięknych granatowych włosów. Powoli się odwróciła. Starała się być opanowana. Ale gdy za pomocą czarnej magii ponownie wycelował w nią masłem.  A ono po mimo osłonięcia się ręko wylądowało na jej twarzy. Tora nie wytrzymała.
- Nie no to już przesada. – Powiedziała to rzucając w niemego budyniem czekoladowym. 

Tak powstała wojna na jedzenie .Próbowałam ich rozdzielić ale stojąc na lini frontu cała byłam w jedzeniu. Nie spodziewanie do kuchni wpadła Yuki . Która najwidoczniej szukała mnie by oprowadzić po Akademii.
- Co się tutaj dzieje ?! Natychmiast przestańcie …. ! – Powiedziała zdenerwowana obrywając jednocześnie, dżemem.
< Yuki ? >

Od Eizo C.D

Wyszedłem sobie z pokoiku by pujść do kuchni coś zjeść, ale wtedy zobaczyłęm Nanami i unoszące się nad nią bagaże, leciały na jakimś dywaniku, zachichotałem pod nosem. Jej matka jest dosyć niestabilna, musi dziewczyna jeszcze dużo ćwiczyć.
W pewnym momencie, dywanik znikł, a dziewczyna skuliła się unikając bagaży. Jednak one nie zleciały, przytrzymałem je w powietrzu swoją magią.
- Nie rozsądnie jest tak stać pod walizkami.- odłożyłem je na ziemie.- Zwłaszcza gdy jest się początkującym.
- To jakoś tak..- podrapała sie po głowie.- Dziękuję za pomoc Eizo.
- Do usług mademoiselle.- uśmiechnąłem się.
- Fajnie ci oczy świecą...
- Tak jest gdy używam magi kochanieńka, idziesz ze mną do kuchni? Głodny jestem...

[Nanami?]

Od Nanami C.D

Po całym zajściu wszyscy, rozeszli się do pokoi. Ja jednak chciałam poznać mojego wybawcę. Wiedziałam że nie jest on zbyt towarzyski bo w końcu był… demonem. Ale nie przeszkadzało mi to moja niezawodna intuicja podpowiadałam mi że ma dobre serce. 
- Przepraszam….pewnie chcesz wrócić do pokoju, ale chciałbym się czegoś o tobie dowiedzieć. – Zadałam dość dziwne pytanie. 
Na dworze królewskim nie miałam zbyt wielu rówieśników, spędzałam cały swój wolny czas w śród poważnych profesorów medycyny. 
- Yyyy … dobra a co konkretnie? – Odpowiedział pytaniem na pytanie, zdezorientowany chłopak.
- No skąd pochodzisz ? Co sprowadziło Cię do tej akademii? Nie chce się narzucać … jak nie chcesz odpowiadać to nie musisz. – Zarumieniona odpowiedziałam 
To nie było grzeczne pytać o to wprost. 
- Ja z królestwa Mestari , a sprowadza mnie tu …. No cóż tak po prostu chcę się czegoś nauczyć. – Po dłuższym namyśle odpowiedział na moje dociekliwe pytanie. 
Po tych słowach uśmiechną się jakby od niechcenia i oddalił w stronę pokoju. Czułam że nie chciał mi mówić zbyt wiele. I tak dużo to dla mnie znaczyło. Dziwnie się poczułam, zwykle nie zależało mi, żeby dowiedzieć się na temat niemal nieznajomej osoby tak wiele. Nie do końca umiałam nazwać to uczucie, było całkiem miłe. trwając tak w zamyśleniu przypomniałam sobie o wyboru pokoju. Westchnęłam na widok swoich bagaży. By nikogo nie fatygować posłużyłam się swoją rysunkową magią. Z jej tajnikami mam styczność od nie dawna, więc gdy tylko mój dobytek podniósł się nad mnie to, wyczarowany węglem dywan prysł jak bańka. Pewnie trzeba by mnie odklejać z podłogi gdyby nie pomoc …. 
< ktoś kto chce mi pomóc xd ? >

poniedziałek, 11 listopada 2013

Od Rina C.D


Czerwony płomień magicznie zniknął. Uśmiechnąłem się lekko do dziewczyny.

- Dziękuję.

Teraz się zorientowałem, że połowy obecnych tu ludzi nie znam. Przedstawiłem się, oni zrobili to samo. Pogadaliśmy sobie, dowiedziałem się o co chodziło z tymi wojownikami w środku akademii. Nie chciałbym takiej siostry. Yuki spoglądała na mnie przymrużonymi oczami. Bałem się, że za chwilę znowu zacznie mnie zmuszać do wyznania kim jestem. W mojej głowie zrodziła się wizja, jak wściekła Yuki dusi mnie, i rozkazuje powiedzieć prawdę. To było dziwne, bo nigdy nic sobie nie wyobrażałem. Nic tak zabawnego. Wszyscy się rozeszli gdzieś rozeszli. Ja też miałem zamiar wrócić do pokoju, ale zatrzymała mnie Nanami.


(Nanami?)

Od Nanami C.D

Widok płonącego nieznajomego wszystkich zaskoczył. Domyśliłam się że chłopak był …. Demonem, miałam okazje zobaczyć owe stworzenie na dworze królewskim. Po mimo że wszyscy unikali ich… jak ognia, (w tym przypadku dosłownie) wcale nie musieli być źli, często mieli dobre intencje. chłopak zniszczył alarm i przyłączył się do walki. Byłam pod wrażeniem jego sił. Powalił na ziemie łucznika który we mnie celował. Kilkoma ruchami wyczarował kule która jak kręgle przewracała przeciwników. Moja magia na nic się nie zadała. Chłopak sam załatwił problem i po chwili w całym holu leżały trupy lub ogłuszeni wojownicy. Przystojny chłopak zwrócił się do mnie z pytaniem. 
- Nic Ci nie jest ? 
- Nie …. Jest okej – Odpowiedziałam zawstydzona 
- Poczekaj zaraz Cie uleczę – Dodałam po czym przyłożyłam dłonie do ciała chłopaka. 
Zielona energia otoczyła jego skore a płomień znikł. Zdziwiony spojrzał na mnie i powiedział.
< Rin ? >

Od Rina C.D


Pisk alarmu był niesamowicie drażniący. Dodatkowo zdenerwowałem się bardziej niż sądziłem, bo skóra, naturalnie już zresztą, zaczęła piec. Kiedy tylko dotknąłem klamki całe drzwi zapłonęły. No szlag mnie za chwilę trafi. Miałem nadzieję, że obejdzie się chociaż bez drzwi wyrwanych z zawiasów. Na całe szczęście udało mi się normalnie wyjść z pokoju. Spojrzałem na alarm umieszczony przy drzwiach hollu. Jedną z moich ulubionych umiejętności były kule energii. Szybko jedna pojawiła się w moich dłoniach, więc rzuciłem nią prosto w alarm, który umilkł. Ale o dziwo się nie zniszczył. Holl był jednym wielkim polem bitwy i miałem nadzieję, że obejdzie się beze mnie. Ale skoro się już pofatygowałem zniszczyć piskliwe urządzenie, to czemu by nie powalczyć? W mojej dłoni zmaterializowała się czarna katana. Przyłożyłem ją porządnie łucznikowi, który celował w kierunku elfki. Inny żołnierz rzucił się na mnie od tyłu, co skutkowało jedynie poparzeniem i odskoczeniem prosto na ścianę z krzykiem. Dziewczyna przyglądała mi się osłupiona. Wróciłem pomóc reszcie w walce. Kiedy już wszyscy leżeli martwi, nieliczni jedynie ogłuszeni na ziemi, wróciłem do elfki.
- Nic Ci nie jest? – zapytałem.

(Nanami, ktoś inny?)

niedziela, 10 listopada 2013

Od Nanami C.D

Ten pisk w uszach był nie do wytrzymania. Wybór mojego pokoju odszedł na drugi plan. Eizo teleportował się do holu po chwili wrócił zdyszany jak po długim biegu. Nie musieliśmy się go pytać o co chodzi bo właśnie ruj strzał dotarł w naszą stronę. Choć celem ewidentnie był Eizo wszyscy byliśmy pod ostrzałem. Chłopak którego imienia nie mogę sobie przypomnieć rzucił się jak lew do obrony granatowo włosej dziewczyny. Yuki uzbroiła się w miecze, a Tora przybrała formę Tygrysa po czym żółcią się na nie proszonych gości. Chciałam się jakoś przydać więc zaopatrzyłam się w szkicownik i czarny węgiel kilkoma ruchami wyczarowałam czarnego smoka. Mój mało profesjonalny rysunkowy twór łamał jak burza wszystkie strzały. Na polu bitwy, którym stał się holl nikt nie przejmował się wyciem alarmu. Nikt znaczy z drobnym wyjątkiem, ku zaskoczeniu zgromadzonych. Drzwi do jednego z pokoi zaczęły płonąć, a z pomieszczenia wyłonił się chłopak o rozżarzonej skórze. Wszyscy osłupieli. Z medycznego punktu widzenia to nie mogło by się przytrafić człowiekowi, nawet magowi, wyspecjalizowanemu w magii ognia. A więc … to jest …. 
< Rin ? >

Od Eizo C.D



No i kolejna osóbka w akademii, bosko. Walizki tej nowej zostały przekazane mnie i Kagetorze, ale niby z jakiej racji?! Co to ja jestem? Służący?
Ruszyliśmy do pokoi i wtedy rozległ się alarm. Walił po uszach tak, że się nie dało wytrzymać. Wszyscy sobie je zasłonili. Tylko pytanie kto się wdarł do budynku.
- Wracam za chwilę.- uśmiechnąłem się.
Teleportowałem się za pomocą zaklęcia do głównego hallu, od razu poleciało w moja stronę mnóstwo strzał.
No i fajnie wojownicy mojej głupiej siostry jakimś cudem się tu wdarli.
W jednej chwili ich podpaliłem, wiedziałem jednak, że to da mi tylko zaledwie parę minut, albowiem ci goście też umieją używać magii. Ruszyłem biegiem do Sali treningowej gdzie byli wszyscy.
- Mamy problem i to przez moją siostrzyczkę.

[ktoś?]

Od Nanami C.D

Podróż przez portal nie trwała długo. Ale lądowanie nie należało do zbyt przyjemnych. Upadłam na swoje cztery spore walizy w środku dziwnego pomieszczenia. Przyglądała mi się grupka zdziwionych ludzi to było dość krępujące. Wtedy podeszła do mnie uśmiechnięta nieznajoma. 
- Nazywam się Yuki Hime Ossprai, ale mów mi Yuki. A ty jesteś nowa, prawda ? – Zapytała 
- Tak  nazywam się Nanami Kano – Odpowiedziałam podnosząc się z podłogi 
- Bardzo miło mi cię poznać. Królowa Hana już miesiąc temu zapowiedziała twoje przybycie. – Dodała. Miesiąc temu a to się pospieszyła. Powiedziałam w myślach sama do siebie. Przedstawiła mi wszystkich tam zebranych. Mam słabą pamięć do imion i nie wiele z tego zapamiętałam.
- Widzę że masz spory bagaż może ci pomóc. – Wtrąciła. Spojrzałam na swoje wyposażenie rzeczywiście przydała by mi się pomoc. Hana stanowczo przesadziła, zwykle w podróż wybierałam się z jedną walizką a tu nagle się ich tak namnożyło. 
- Yyy…. Jeśli to nie problem – Zarumieniłam się ze wstydu 
- Niema sprawy – Yuki uśmiechnęła się i popatrzyła na chłopaka obok. 
- Jasne – Powiedział z uśmiechem 
Chłopak złapał dwie walizki a ja i Yuki po jednej ruszyliśmy w stronę korytarza . I usłyszeliśmy alarm. 
[kto kolwiek ? ]

sobota, 9 listopada 2013

Od Kagetory C.D

Kiedy tylko wybrałem sobie pokój, zacząłem się rozpakowywać. Czułem się trochę dziwnie, bo nie było przy mnie Chitose... W królestwie byliśmy praktycznie cały czas razem. Może nie spałem w jej pokoju (ale w małym pomieszczeniu obok), ale zawsze słyszałem , że coś jest nie tak. Tutaj to może być trochę trudne... Ściany są grube, a pokoje mamy dość daleko od siebie. Pomimo tego i tak będę jej bronił... jeśli będzie trzeba to nie będę spał, żeby nie stała jej się krzywda. Jak już poukładałem wszystko jak trzeba, to poszedłem do Chitose. Niestety nie było jej w pokoju. Zacząłem chodzić w tą i z powrotem po korytarzu. Nagle usłyszałem krzyk... Chitose mnie wołała, więc szybko odnalazłem źródło dźwięku i wbiegłem do pomieszczenia. Była to sala treningowa. Przy drzwiach stałam księżniczka, a przed nią tygrys... Zaraz tygrys!? Wyciągnąłem katanę i wybiegłem przed Chitose. Wtedy zwierzę zaczęło się zmieniać. Powoli stawało na dwie nogi i jego ciało zmieniało się w człowieka. Teraz zamiast tygrysa stała przed nami urocza dziewczyna.
- Przepraszam! Nie chciałam was przestraszyć! - Zaczęła się tłumaczyć. Ja schowałem broń do pochwy i przywitałem się z nieznajomą.
- Jestem Kagetora... ochroniarz Chitose Umeko Yumi Sakuraba, księżniczki Bhutanu, która stoi tam. - Skłoniłem się i wskazałem ręką księżniczkę. 
- Przepraszam, że tak krzyczałam! Zwykle tak nie panikuje, ale ja po prostu boję się... dużych kotów. 
- Nie ma sprawy. Ja jestem Hatsumi Tora Aoi, ale zwracajcie się do mnie Tora. - Kiedy skończyliśmy się przedstawiać zapadła cisza... Przerwało ją skrzypnięcie drzwi. Do sali weszła Yuki, a za nią jakiś dziwny typek... 
- Witajcie! Chciałam wam przedstawić nowego członka... - Powiedziała trochę od niechcenia. - To jest Eizo Saito, Czarnoksiężnik... Lepiej na niego uważajcie, bo jest trochę nieokrzesany... - Na te słowa chłopak się lekko skrzywił. Przywitał się z nami... zignorowałem fakt, że nazwał księżniczkę lalunią... Może potem z nim o tym pogadam.  Nagle przed drzwiami zaczął tworzyć się krąg. Portal? Nie widziałem ich odkąd byłem mały... Do pokoju wpadły najpierw cztery walizki, a potem jakaś dziewczyna. Wszyscy byli mocno zdziwieni. Nawet Chitose, która powinna być do tego przyzwyczajona. Yuki, jak na gospodarza przystało, zaczął się przedstawiać nowo przybyłej.

<Nanami?>

Od Tory C.D


Minęło kilka tygodni od opuszczenia pałacu. Od miejscowych ludzi zdobyłam informacje o znajdującej się w pobliżu Akademii. Z opisu wynikało, że mogłabym tam pasować, postanowiłam więc odnaleźć to miejsce. Udało się. Zakołatałam do drzwi. Wpuścił mnie chyba-lokaj, oprowadził po budynku, a następnie wskazał pokój na drugim piętrze, w którym od teraz będę mieszkać. Rozpakowałam się dosyć szybko, zmieniłam tunikę, a potem nie miałam co robić. Nie lubię siedzieć bezczynnie, więc postanowiłam znaleźć sobie zajęcie. Zauważyłam, że gruby konar znajduje się tuż koło mojego okna, gdy go ujrzałam, ciekawe pomysły same zaczęły przychodzić mi do głowy. Wystarczył jeden sus abym znalazła się poza budynkiem. Zaczęłam łazić między gałęziami, od czasu do czasu przeskakując na inne drzewo. Wysunęłam się poza koronę, chcąc popodziwiać widoki, ale zaraz się cofnęłam, gdyż przed nosem ktoś machnął mi grabiami. Weszłam trochę wyżej aby przyjrzeć się, kto jest taki denerwujący. Okazało się, że to dwaj ogrodnicy, jeden uzbrojony w grabie, drugi w łopatę, obaj uparcie próbowali zrobić mi krzywdę.
- Dobrze, schodzę, po co ta agresja? - powiedziałam spokojnie, zeskoczyłam na ziemię i, jak gdyby nigdy nic poszłam sobie dalej. Uhh, ci ludzie byli strasznie nieuprzejmi, trzeba poszukać innego miejsca do hasania... W tym celu jeszcze raz zwiedziłam cały budynek Akademii. Zatrzymałam się w sali treningowej. Pod sufitem zawieszone były liny. Postanowiłam spróbować swoich umiejętności akrobatycznych i przejść się po nich, utrzymując równowagę. Przez połowę drogi szło mi całkiem nieźle, już prawie dotarłam do końca, lecz nagle ktoś wszedł do środka. Przeciąg sprawił, że liny zaczęły się bujać, a ja leciałam w dół. Zdążyłam się odruchowo przemienić w tygrysa i spaść na cztery łapy, tuż przed dziewczyną. Zaczęła coś krzyczeć niezrozumiale, chyba kogoś wołała, bo po kilku sekundach do środka wpadł jakiś chłopak z mieczem w dłoni. Zanim do nas dobiegł, zdążyłam wrócić do ludzkiej postaci. Wtedy rozpoczęły się wyjaśnienia. Pewnie trwałyby jeszcze bardzo długo, lecz przyszła Yuki < lokaj o niej wspominał > i przedstawiła nam nowego ucznia. Wszyscy troszkę porozmawialiśmy, gdy nagle na środku pojawił się całkiem spory, świetlisty krąg. Najpierw wyleciały z niego liczne walizki, a za nimi elfka. Wszyscy przez chwilę gapiliśmy się na nią, w końcu nie codziennie ktoś pojawia się tak po prostu, znikąd...

< Szanowni Zgromadzeni? >

środa, 6 listopada 2013

Od Nanami C.D

Nadeszła pora śniadaniowa. Rozleniwiona zeszłam z łóżka. Miałam chwile czasu na poranną toaletę, po czym założyłam na siebie długą, turkusową suknię, prosto od krawca. Po przekroczeniu progu swojej komnaty, musiałam zachowywać się jak każda dama tego pałacu. Sztywna , wyprostowana z uniesioną głową do góry i wyrazem twarzy jak u lalki. Schodząc w dół dzielnie pokonywałam, ciągnące się bez końca, marmurowe schody, aż dotarłam do ogromnej pałacowej jadalni. Obszerny hebanowy stół zasłany był koronkowym obrusem, a na nim złota zastawa. Egzotyczne dania, przystawki, owoce i bogato zdobione desery. Królewska służba ciągle chodziła w około stołu i donosiła nowe przysmaki. Z nienaruszoną miną podążałam w stronę królowej Hany. Szczerze ją podziwiałam, elegancką, dostojną, nie naruszoną, wręcz perfekcyjną. Była autorytetem dla wielu poddanych, nie jednego filozofa potrafiła zaskoczyć swoją błyskotliwością, wydawała sprawiedliwe wyroki, potrafiła zażegnać każdy spór przez to wszyscy ją szanowali i nikt nie ośmielił by się podważać jej decyzji. Ale ja znałam ją nie jako królową, a prawdziwą Hanę bez „maski” która jest jak bilet wstępu na królewski dwór. Potrafiłam spod niewidocznej osłony zobaczyć jej uśmiech usłyszeć wesoły głos. Traktowałam ją jak przyjaciółkę wychowała mnie wiem że dała mi wszystko co chciała mi dać moja prawdziwa matka. Dzięki niej mogłam się rozwijać poznawać tajniki magii, dostrzegła w mnie talent. W wieku 14 lat ku zaskoczeniu wszystkich zostałam jej prywatną lekarką, z wiekiem też przypisano mi tytuł nadwornej damy. Uwierzyła we mnie i zrobiła to bym nadal mogła być blisko niej co zresztą było moim obowiązkiem. Doszłam do celu. Nagle królowa wstała podsuwając do tyłu górujące nad pozostałymi, wyższe i pięknie udekorowane krzesło. 
- Proszę … zostawcie nas same – Powiedziała łagodnym głosem. - Muszę powiedzieć ci coś ważnego – Dodała zwracając się w moją stronę.
- Co takiego ?! – Zapytałam zmartwiona.
- Nie martw się to nic strasznego po prostu chciałam cię poinformować o…. Szkole – Zabrzmiała jej wesoły głos a zamiast sztucznej „maski” pojawił się uśmiech. 
- Szkołę ?! – To jedno słowo bardzo mnie zdziwiło.
- Tak, bo widzisz ja z twoją mamą poznałyśmy się w Akademi Excal. Dużo ostatnio o tym myślałam i stwierdziłam że Sajuri chciała by żebyś i ty do niej chodziła.
W mojej głowie zaczęło szumieć od myśli nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Hana zrobiła to za mnie.
- Kazałam spakować twoje walizki – Wyskoczyła z szerokim uśmiechem 
-Ale …. Pani …. – Zareagowałam kompletnie zmieszana.
- Gdy jesteśmy same nie mów mi tak. Ale mimo wszystko obowiązują cię moje rozkazy … a to był jeden z nich - Silnie utwierdzona na swoim powiedziała mrugając prawym okiem 
- Moim obowiązkiem jest być przy tobie! 
- Twoim obowiązkiem jest mnie słuchać - Odpowiedziała za uporem.
- Chce abyś uczyła się magii spełniała marzenia – Szybko wtrąciła 
Dziwnie się czułam nie chciałam tak po prostu odchodzić, miałam taki wielki dług wdzięczności powinnam być jej oddana. Moje głębokie przemyślenia nie trwały długo (w brew pozorom to niecierpliwa kobieta) Rzuciła zaklęcie które przywołało moje walizki, a było ich dość sporo... a kilkoma ruchami ręki otworzyła spory portal do owej szkoły. Po czym rzuciła mi się na szyję wciskając w ręce starannie wyrzeźbioną hebanową szkatułkę. 
- To drobny prezent ode mnie , Otwórz ją wtedy gdy będziesz miała kłopoty. Pamiętaj bardzo cie kocham i będę za tobą tęsknić, ale nie waż mi się wracać do domu bez jakiś postępów. – Wyszeptała mi do ucha ze łzami w oczach.
Zaskoczona ciągiem wydarzeń. Sam nie wiem jak , wraz z walizkami i szkatułką znalazłam się w portalu. Po chwili dosłownie znikąd wraz z całym swoim dobytkiem wpadłam do jakiejś sali pełnej ludzi. 

[ Tora? ]