Od razu poszedłem za nim, nie wiem dlaczego ale wylądowałem w lesie. Cóż
za intrygujące miejsce, Eizo siedział sobie na trawce a konik cały
happy zajadał się.
-Więc poszedłeś na spacer.- powiedziałem wychodząc z krzaków. On spojrzał w moją stronę i się uśmiechnął.
-A jednak mnie śledziłeś i się o mnie martwisz.- powiedział z triumfem w
głosie. Ja jedynie usiadłem obok niego i oparłem głowę na jego
ramieniu.
-Niech ci będzie, jednak mam powody zawsze możesz zrobić coś głupiego
jak Jera. A nie mam ochoty ciebie ukrywać przed wściekłym Minotaurem.-
spojrzałem na niego zatroskany i delikatnie pocałowałem.
-Tylko ty widzisz tą moją stronę...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz