Jaki on słodziutki gdy się tak o mnie martwi~! I jeszcze próbuje kłamać. Może gdybym nie był magiem to bym się nabrał, ale jego pech.
- Żebyś wiedział, że sobie pójdę, nie mam zamiaru tu siedzieć.
Wziąłem swoje torby i ruszyłem do wyjścia z tej restauracji. A gdyby zrobić mu coś na złość? Pójść sobie z kimś, gdzieś, tak by Cravuś był zazdrosny. A może mu tego nie zrobię?
Kupiłem sobie shake czekoladowego i ruszyłem powolnym krokiem do akademii. Nie zamierzam przystanąć tylko na zakupach ciuchów, chociaż kupiłem ich pełno i ładnych (ciekawe czy Craven'owi się w nich spodobam) to miałem ochotę na coś jeszcze.
Gdy w końcu dotarłem do akademii i swojego pokoju to usiadłem na łóżku, torby zostawiłem na podłodze.
Po paru minutach doszedłem do wniosku, że pojeżdżę sobie konno.
Przeteleportowałem się do stajni i wlazłem do boksu czarnego ogiera. Kończ na początku bał się mnie jednak gdy dałem mu kawałek marchewki to zmienił do mnie nastawienie.
Założyłem mu uzdę i wsiadłem na niego, dzisiaj pojeżdżę sobie na oklep.
Popędziłem ogiera i od razu ruszył z galopa, przez co prawie spadłem.
Szybko się podciągnąłem i cieszyłem wiatrem we włosach.
Nie wiem ile jechałem, ale znalazłem się na jakiejś wielkiej skarpie, w dole płynęła sobie rzeczka i rosły drzewa.
Zsunąłem się z konia i pogłaskałem go.
- Wszamaj sobie trochę trawki, ja sobie chwilę odpocznę.
Rozprostowałem nogi i rozmasowałem tyłek. Potem położyłem się na zielonej trawce i uśmiechnąłem wsłuchując w ćwierkanie ptaków i plusk wody tam w dole.
[Crav?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz