- Poczekaj.- zatrzymałam go i zdjęłam obcasy, z jednym złamanym ciężko się chodzi.
Demon pocałował mnie lekko w czoło, zdjął swoją marynarkę i założył mi na ramiona.
- Ponieść cię, żebyś nie szła na boso?
- Nie, dziękuję.- odepchnęłam go lekko.- Poradzę sobie.
Mimo wszystko wziął mnie pod rękę i razem poszliśmy do akademii. W pokoju usiadłam na łóżku i westchnęłam ciężko, mimo wszystko byłam zmęczona. I trochę zszokowana słowami, że dmon mnie obroni. Jak tak dalej pójdzie to się w nim zakocham, a tego nie chcę. Jeśli byłabym w nim zakochana i od by odszedł to nie było by miło.
- Muszę wziąć prysznic.- mruknęłam.- Ile mam metrów do dyspozycji?
- Trzy, więcej nie będziesz mieć.- zaczął rozpinać koszulę.
- Zostałam zniewolona przez zboczeńca... Rozumiem, że mam się myć z tobą, tak? Nie podoba mi się to.
[Mikeru?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz