Siedziałem w samotności i brzdękałem na gitarze. naszła mnie
melancholia. Nie miałem żadnej dziewczyny, a Crav wiódł szczęśliwe życie
łóżkowe. Jednak nagle odwiedził mnie jego kochaneczek.
-Impreza? Jasne, daj mi sekundkę.- zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem i
szybko zacząłem się ubierać. Wyskoczyłem gotowy i chwyciłem Eizo za
rękę, poszliśmy po brachola i razem wyszliśmy na miasto. Wylądowaliśmy w
super klubie, zamówiłem nam wszystkim drinki.
-Crav, nie mam żadnej laski a ty masz faceta!!! Ja chce do łóżka z
kimś...- zacząłem się wyżalać. Po chwili dołączył do nas Ezio który na
chwilę wyskoczył do toalety. Wypiłem szybko drinka.
-Co mam robić...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz