Spojrzałem wściekły na chłopaka, nieźle sobie ze mną pogrywa chyba za
bardzo jest rozpieszczony. Bachor jeden, on nawet nie jest świadomy tego
czego mówi.
-Jak sobie chcesz, zrywam pakt!- pocałowałem miejsce jego tatuażu i od razu zniknął.
-Możesz być szczęśliwy, jesteś wolny! Craven ciebie wypuszcza teraz
możesz żyć jak chcesz.- krzyknąłem i wyszedłem z jego pokoju. Co to
kurwa za pieprzony debil, aż chciało mi się płakać. Od razu podbiegł do
mnie Jera.
-Co się stało?- zapytał lekko zły.
-Pieprze go wracam do Lucyfera, masz być grzeczny może kiedyś wrócę.-
pomachałem na pożegnanie ręką i przetelortowałem się do sali tronowej
Szatana. Przywitał mnie radości, odziałem się w mundur i zająłem się
obowiązkami.
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz