Podeszłam do niego bliżej by nie przekroczyć dwóch metrów. Demon stawał się coraz gorszy, a mogłam nie wymyślać tego sushi z psią karmą.
- Mikeru-san przepraszam, ale to nie moja wina!
- A niby czyja?- spojrzał na mnie i usiadł na łóżku.
- To przez tą lodówkę.- fuknęłam.- I byłam zaspana więc moje myślenie było spowolnione.
- To żadne wytłumaczenie, chciałaś mnie otruć psim żarciem.- warknął.
- Nic by ci się nie stało od psiego żarcia, to przecież mięso, ja nie raz je jadłam i żyję. A poza tym nawet ci tego nie dałam!- mruknęłam.- Jak mam ci zrobić teraz jedzenie skoro mam tylko dwa metry?
- Ja zjem twoją porcję, ty nie zjesz nic.- prychnął i wziął talerz.
- Co? A niech ci będzie.- mruknęłam.- Przynajmniej schudnę.- położyłam się na łóżku i zaczęłam gapić w sufit.- Co będziemy dzisiaj robić?
[Mikeru?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz