poniedziałek, 10 lutego 2014

Od Ise c.d Mikeru



Czułam jego język w moich ustach i ręce błądzące po moim ciele. Bądź co bądź to było naprawdę przyjemne uczucie i chciałam więcej, ale nie miałam zamiaru się dawać.
Ugryzłam go mocno w język i poczułam smak jego czystej krwi. Oderwał się ode mnie i spojrzał mi gniewnie w oczy.
- Niegrzeczna jesteś.- uśmiechnął się.- Lubię takie.
- Nie zabezpieczam się, a chyba nie chcesz mieć dziecka na głowie, prawda?- próbowałam jakoś wyjść z tej sytuacji.
- Nie zajdziesz w ciąże, nie martw się, mam swoje sposoby.
- Zostaw mnie, może jak się lepiej poznamy to się zgodzę.- próbowałam się wyrwać.
Boże... W co ja się wpakowałam? Jeszcze niedawno wędrowałam sobie po jakiś pagórkach w zimnie, a teraz jakiś przystojniak, pupilek szatana próbuje mnie zgwałcić! Ja to zawsze wpakuję się w kłopoty.
- Po seksie możemy się lepiej poznać.- zaczął jedną ręką ugniatać moją pierś, a językiem lizał mnie po szyi.
- Nie wierzę demonom.
Zaczęłam zmieniać się w potwora, w takiej postaci wyglądałam jak czarny wychudły jaszczur. Syknęłam na niego kłapnęłam zębami tuż przed jego twarzą. Potem zgrabnie odepchnęłam go tylnymi łapami od siebie (moje szpony wbiły mu się w brzuch) i Mikeru poleciał na drugi koniec pokoju. 
Ja się tak łatwo nie dam, zeskoczyłam z łóżka, złapałam swoje ubrania do pyska i warknęłam w jego stronę. Jestem miłą i wesołą osobą, ale nie będę tolerować tego, że ktoś chce mnie wykorzystać.
Wyrwałam drzwi jednym szarpnięciem i wybiegłam z jego pokoju. Wiedziałam, że nie podziała to na długo.
Wbiegłam szybko do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Zmieniłam się w człowieka i pobiegłam do łazienki. Owinęłam się szybko ręcznikiem i zabrałam za pranie moich ubrań. Jeśli teraz je upiorę, to przez noc wyschną i rano będę mogła stąd spadać.
Czyste i ociekające wodą ciuchy wycisnęłam i zawisłam na sznurku. Na szczęście znalazłam w łazience jakiś ładny atłasowy szlafrok więc założyłam go zamiast tego ręcznika.
Zgasiłam potem światło i wlazłam do łóżka. Wiedziałam, że jest spora szansa, że Mikeru tu przyjdzie, ale starałam się tym nie przejmować.
Często pakowałam się w kłopoty i jakoś udawało mi się z nich wyplątać, wierzyłam więc, ze teraz też się uda. W końcu, nawet nie wiem kiedy zasnęłam przytulona do poduszki.

[Mikeru?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz