Myślałem że to Jera który przynosi mi jakąś dziwkę na pocieszenie, a
tutaj jaka miła niespodzianka. Spojrzałem na roztrzęsionego chłopaka i
się do niego uśmiechnąłem.
-To jakiś absurd! Ja zawsze będę cię kochał i nigdy mi się nie
znudzisz.- podszedłem do niego i mocno objąłem, miałem ochotę pozostać
tak na zawsze i trzymać go w ramionach.
-Je ciebie też przepraszam ostatnio nie byłem sobą.- delikatnie go pocałowałem.
-Crav...- znów zbierało mu się na płacz.
-Spokojnie, popłacz sobie na moim ramieniu...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz