Wkurzający się zrobił i to strasznie. Kompletnie nie wiem o co mu chodziło. Chociaż pewnie już wiem, chodziło mu o mnie i o moją moc, bo od tamtego czasu zaczął się robić taki drażliwy.
A co tam, pójdę mu na rękę i nic nie zbroję, będę grzeczny i... I nie będę się odzywał. Taaak to będzie dobra kara (oczywiście jeśli go coś obchodzę), a jeżeli będę musiał coś powiedzieć to zrobię to krótko i zwięźle.
- Rób se co chcesz, ja wracam do akademii.- zauważyłem, że to czarne coś zaczęło znikać z mojej skóry.
Podszedłem do konia i pogłaskałem go po łbie. Najadł się trochę trawy i odsapnął, powinniśmy szybko wrócić.
Złapałem go za lejce i wskoczyłem na jego grzbiet.
- Wracasz też?- mruknąłem do demona.
- Ta, suń tyłek, jadę z tobą.
Uśmiechnąłem się lekko i zrobiłem miejsce dla chłopaka. Usadził się za mną i od razu objął.
Dobrze, że koń był silny, ale nie powinniśmy galopować bo to by źle się skończyło dla naszych tyłków. Bądź co bądź koń trochę podrzuca, to nie wygląda tak jak na filmach.
Delikatnie popędziłem konia i ruszył stępem, potem by Crav się nie zdenerwował wprowadziłem konia w kłus. Starałem się chociaż minimalnie unosić się i siadać w rytm kroków konia lecz nie chciałem też jakoś wyswobadzać się z objęć mojego chłopaka, ale na szczęście demon mi pomagał i bądź co bądź nie było tak źle.
Gdy tylko wróciliśmy i odprowadziliśmy konia do stajni to od razu poszliśmy do mojego pokoju. Crav uwalił się na łóżku, a ja zabrałem się za sprzątanie toreb. Ciuchy schludnie układałem w szafie. Nie lubiłem bałaganu, chociaż rozabianie i psucie było zabawne.
- Co tak zgasłeś?- mruknął wpatrując się we mnie.
- Wydaje ci się.- uśmiechnąłem się lekko i sprzątnąłem torby zaklęciem.- Jestem zmęczony idę się myć.
Taak, prysznic mi dobrze zrobi, odświeży i rozjaśni mózg.
[Crav?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz