Trochę zdziwiło mnie to wyznanie, demony nie czują takich emocji, pewnie tylko gra żeby mnie uwieść, no ale... I tak poczułam motylki w brzuchu i dziwne ciepło.
- Nie szkodzi.- mruknęłam i zabrałam rękę.- Wy demony podporządkowane Szatanowi tak macie.- spojrzałam mu w oczy.- Wstrzymujesz się od dwóch dni?
- Tak, dla ciebie.- znów pogłaskał mnie po policzku.
Westchnęłam i odłożyłam książkę, nie umiem się na niej skupić. A do tego on się stał teraz taki miły, wiedziałam, że udaje, no ale... To było słodkie.
Lubiłam z nim spędzać czas nawet jeśli był nikczemny, zaczęłam się do niego przyzwyczajać, chociaż pewnie gdybym mogła to bym z łatwością uciekła.
- Mikeru-san...- mruknęłam, a niech coś ma od życia ta gnida.- Jak chcesz to możemy to zrobić, muszę ci jakoś podziękować za ubrania, a w obecnej sytuacji nie mam możliwości zrobienia ci ciasta.
[Mikeru? Wolisz ciasto?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz