Cóż pozwoliłem im na chwilę prywatności nie jestem taki, by
im się wpieprzać do łóżka. Z skowronkach chciałem już się stąd zmywać jednak
moje dobre koleżanki mnie dorwały. Wylądowałem w jakiś komnacie, jedna z nich
nalała mi drinka.
-Dawno ciebie tutaj nie było Jera jak tam twój zespół,
byłyśmy ostatnio na twoim koncercie.- powiedziała jedna z nich.
-Wiesz kochanieńka musiałem coś załatwić i ciesze się że
występ ci się podobał.- wypiłem drinka i wstałem.
-Muszę się zmywać.- powiedziałem, jednak w ostateczności
posiedziałem z nimi do późnej nocy. Wróciłem do akademii ledwo żywy, te
diablice mają dużo energii...W pokoju rzuciłem się na łóżko i od razu zasnąłem.
Jednak ktoś mnie do jasnej cholery obudził. Powoli otwarłem oczy, drzwi były
lekko uchylone a w nich stał jakiś facet. *Kto to do jasnej cholery jest?*
ledwo co wstałem i podszedłem zaspany do dębowych drzwi, otworzyłem je szerzej.
-Czego?- warknąłem, kto śmiał przerwać mój sen.
-Musimy pogadać..- nie dałem mu skończyć.
-Skąd mnie znasz i skąd wiesz gdzie mieszkam?- zapytałem.
-Mała dziewczynka, mnie tu przyprowadziła.- powiedział.
Teraz miałem jedną wizję jak znajduję ją i urywam jej łeb.
-Jestem niewinny nic na mnie nie macie! A teraz wypierdalaj
stąd albo coś ci odgryzę!.- zatrzasnąłem przed nim drzwi i rzuciłem się na
łóżko.
<Mephisto?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz