Zaczerpnęłam powietrza i przymknęłam oczy. Kagetora
pieścił moje najczulsze miejsce. Początkowo byłam skrępowana, ale to co robiły
mi usta i język chłopaka skrzętnie wygnało wszystkie myśli z mojej głowy. Nie
mogłam złapać tchu, nie mogłam na niczym skoncentrować wzroku, mogłam jedynie
czuć. Czuć żar który rozpalał się coraz bardziej i bardziej. Nagle przeszyły
mnie spazmy rozkoszy tak silne, że wrzasnęłam. Kage jednak ani myślał skończyć.
Uniósł się i skubnął moje usta. Próbowałam skoncentrować wzrok na jego twarzy,
na oczach, ale nie mogłam. Kage na chwilę odszedł. Chciałam krzyknąć żeby
wracał, ale zdołałam jedynie jęknąć coś niezrozumiale. Po chwili mój tygrysek
był już obok mnie. Pocałował mnie namiętnie. Kiedy wszedł we mnie, mocno,
zdecydowanie znów krzyknęłam. Kolejne fale rozkoszy wstrząsnęły moim ciałem.
Miałam wrażenie, że jestem bliska omdleniu, a równocześnie mogłabym latać.
Złapałam dłońmi pośladki chłopaka i przycisnęłam do siebie, równocześnie
oplatając go udami. Chciałam więcej, wciąż więcej.
<Tygrysku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz