poniedziałek, 23 grudnia 2013

Od Kagetory cd Mojmiry

Nie potrafiłem wyrzucić jej sobie z umysłu. Przez to byłem rozkojarzony. Nawet proste triki i chwyty mi nie wychodziły.
- Źle! - Krzyknęła Yuki. Wyjątkowo dzisiaj pozwoliłem jej nadzorować mój trening. chciała zobaczyć czy poczyniłem jakieś postępy. - Jesteś gorszy niż ostatnio. Co się z tobą dzieje!? Chcesz obronić Chitose, prawda!? Przykro mi, ale właśnie jeden z bandytów ją zabił. Na tym kończy się twoja służba... - Zaczęła kręcić się w kółko. - Jeszcze raz. I weź się w garść! - Ustawiłem na nowo manekiny, a Yuki włączyła manekiny łuczników. Próbowałam się skupić, ale na daremnie. Znowu dostawałem sztucznymi  strzałami, a moje ciosy były za słabe, żeby kogokolwiek zabić, lub chociaż unieruchomić. W końcu dziewczyna nie wytrzymała i wyszła z sali wraz z głośnym trzaskiem drzwi. Usiadłem wyczerpany na macie. Dlaczego to wszystko jest takie pojebane? Cały czas o niej myślałem. Chciałem ją znaleźć... dowiedzieć się jak ma na imię. Poznać ją i przekonać się, że wcale nie jest taka jak ją sobie wyobrażałem. I zrezygnować. Zapomnieć. Jak na razie to musiałem się ochłodzić. Musiałem iść na basen. To najlepszy wybór, żeby się ochłodzić i oczyścić umysł. Od razu tam poszedłem. Nawet nie wziąłem ubrań na zmianę. Najwyżej wrócę w mokrych... Oczywiście nawet na basenie nie mogłem pobyć sam. Siedziała tam nieznajoma... zupełnie naga... mimowolnie zrobiłem się cały czerwony, a usta otworzyły się w zdziwieniu. Dziewczyna coś powiedziała, ale byłem zbyt zaaferowany, by cokolwiek zrozumieć. Odwróciłem wzrok.
- Przepraszam. - Wymamrotałem i wróciłem do ciemnego korytarza. Poczekam aż skończy. Próbowałem opanować drżenie rąk i łomot serca, ale nie potrafiłem. Działo się ze mną coś dziwnego... coś czego jeszcze nigdy nie przeżyłem. Czekałem mniej niż pięć minut. Dziewczyna w końcu pojawiła się na końcu korytarza.
- Hej. - Powiedziałem. - Przepraszam za rano...
- Nie szkodzi, to była moja wina. Jestem Mojmira.
- Kagetora. - Uśmiechnąłem się i uścisnąłem delikatnie jej rękę. Tak jak myślałem. Była taka miękka i delikatna... Mojmira odwróciła się i już chciała iść. Chwilę stałem zamyślony, ale w końcu postanowiłem zapytać.
- Poczekaj! - Krzyknąłem za dziewczyną i podbiegłem do niej. - W czym jesteś dobra? Albo raczej czym jesteś... bo wiesz... każdy jest tu inny...
<Mojmira?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz