Gdy rano się obudziłem to czułem się o wiele lepiej, a Craven spał obok mnie. Przytulał mnie i oddychał miarowo. Był taki słodki!
Szturchnąłem go lekko.
- Crav, wstawaj.
- Jak mi dasz buzi.- wymamrotał.
Zbliżyłem swoje usta do jego i pocałowałem. Demon otworzył oczy, przycisnął mnie do siebie i wsunął język do moich ust. Całowaliśmy się tak jeszcze jakiś czas aż w końcu musiałem zrobić przerwę by zaczerpnąć oddechu, ja nie demon.
- Jak się czujesz mordko?
- Dobrze.- uśmiechnąłem się.- O wiele lepiej niż wczoraj, przejdziemy się gdzieś?
- Ty sobie chyba żary robisz!
- Nie. Craven nudno mi tu, ubiorę się ciepło, obiecuję!
- Ale jak będziesz miał zapalenie płuc to połamię ci dodatkowo nogi.
- Dobrze- cmoknąłem go w policzek i wstałem.
Ubrałem się szybko w jakieś ciepłe ciuchy (do tego kurtka), tak jak obiecałem i czekałem na demona, aż ten wróci ze swojego pokoju, bo też poszedł się przebrać. Gdy wrócił to wyszliśmy z pokoju i podążyliśmy korytarzem prowadzącym na dwór. Właśnie zaczęła się wiosna więc nie powinno chyba być tak zimno..
- Mizernie wyglądasz, nie podoba mi się to.- Crav mruknął pod nosem.
- Przesadzasz.- machnąłem ręką.
Chwilę później wyszliśmy z akademika, od razu mój wzrok skierował się na blondynkę skaczącą przy drzewie, wyglądała jakby chciał coś dosięgnąć.
Podeszliśmy do niej bliżej i zagadałem.
- Pomóc ci?
[Mojmira? Crav?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz