sobota, 28 grudnia 2013

Od Kagetory cd Mojmiry

Poczułem, że siedzę na twardej powierzchni. Opierałem się o chropowatą ścianę. Sam nie wiem jak się przeniosłem, ani gdzie właściwie się znalazłem. Mój wzrok był zamglony, a słuch przytłumiony. Spróbowałem wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Musiałem się na czymś skupić. Jedna myśl. Jedna myśl... Mojmira. Gdzie ona jest? Czy coś się jej stało? Jeśli ją skrzywdziłem.... Sam nie wiem co bym wtedy zrobił. Muszę ją znaleźć. Otworzyłem oczy najszerzej jak potrafiłem. Obraz przede mną zaczął się zaostrzać. Widziałem kwiaty... i wielki budynek. Akademia. Zastanawiałem się jak tu dotarłem, ale nie było na to teraz czasu. Musiałem odświeżyć wszystkie swoje zmysły. po chwili poczułem miłą woń kwiatów... Moje nogi bardziej przywarły do ziemi, jakby grawitacja nagle wzrosła. Do moich uszu dotarł tylko jeden dźwięk. Płacz. Wstałem chwiejnie, podpierając się drzewa, o które się wcześniej opierałem. A więc to nie była ściana... Stawiałem powoli kroki w stronę kolejnego drzewa. Wydawało mi się, że to właśnie stamtąd dochodzi płacz. I nie myliłem się. Obok drzewa siedziała moja ukochana blondynka. Ukucnąłem przestraszony i dotknąłem jej ramienia. Ona podniosła niepewnie wzrok i popatrzyła na mnie.
- Wszystko w porządku? - Zapytałem z troską. - Mojmira. Nie zrobiłem ci krzywdy? Proszę, powiedz, że nie zrobiłem ci krzywdy!

<Mojmira?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz