Uniosłem go do góry, i pocałowałem.
-Dziękuję postaram się.- cieszyłem się jak małe dziecko. Położyłem go do
łóżka i sam się wślizgnąłem pod pierzynę. Jego ciepło i niespokojny
rytm serca był dla mnie ukojeniem. Przytuliłem go mocno do siebie.
-Odpocznij bo pewnie jesteś zmęczony tym wszystkim.- pocałowałem go w kark. On lekko zadrżał.
-Trochę, ty pewnie też.- mruknął. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Ja mam w sobie jeszcze dużo energii...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz