Czułem się nieziemsko. Nie czułem już strachu i niepewności. Chciałem sprawić jak największą przyjemność Mojmirze. Zacząłem poruszać się szybciej, a ona jęknęła. Wziąłem jej ręce i położyłem sobie na plecach. Chciałem, żeby była jak najbliżej. Sam zacząłem po raz kolejny badać jej piersi. Jej sutki były twarde, a piersi jędrne i duże. Były idealne. Tak jak każda część ciała i duszy mojej syrenki. I była moja. Aż trudno w to uwierzyć... Jeszcze pięć dni temu nie myślałem o niczym innym niż Chitose i treningach... a teraz każda moja myśl była kierowana do Mojmiry. Dlaczego tak bardzo mnie bronili przed tą miłością? Czułem, że to najwspanialsza rzecz, która mnie spotkała w życiu. Z zamyślenia wyrwał mnie delikatny ból. Mojmira wbiła mi paznokcie w skórę na plecach. To chyba dobrze, nie? To znaczy, że jej się podoba, prawda? Ile jeszcze pytań bez odpowiedzi, będę musiał sobie zadać... Nagle poczułem się dziwnie. Dopiero po, zdałem sobie sprawę, co to za uczucie. Wytrysnąłem do pochwy dziewczyny. Ukochana mocniej wbiła mi paznokcie w plecy, i wygięła się od tyłu w spaźmie przyjemności. Nie byłem idiota i wiedziałem jakie to mogło mieć konsekwencje. Chyba żadne z nas nie chciało mieć dziecka... za wcześnie. Dopiero co się poznaliśmy! Cholera! Dobra... może nie jest tak źle. Mojmira chyba nie zdawało sobie jeszcze z tego sprawy... Jest 50% szansy, że się uda. Wyszedłem z niej i położyłem się obok. Dyszałem głośno tak jak ona. Nie wiedziałem, że to aż takie wykańczające. To lepsze niż dwu godzinny trening... Można by tak ćwiczyć. Ale nie za często... chyba. Przytuliłem się do Mojmiry. Byłem padnięty, więc prawie od razu zasnąłem.
<Mojmira?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz