-Jutro?- powtórzyłem i chwilkę się zamyśliłem.
-Muszę wskoczyć do piekła coś załatwić. Więc będziesz musiał być trochę sam.- pocałowałem go w czoło.
-Ale...- przerwałem mu. Jeszcze nigdy nie okazywałem tyle delikatności i czułości.
-Nie martw się wrócę...Eizo.- wyszeptałem. Zamknąłem oczy i poszedłem
dość szybko spać. Następnego dnia obudziłem się specjalnie szybciej by
wymknąć się do piekła. Ubrałem się i wskoczyłem do portalu. Od razu
poczułem odór siarki i śmierci. Poszedłem do mego ojca, bo to właśnie on
miał mi załatwić spotkanie z Szatanem. Wszedłem do wielkiej sali i
ukłoniłem się.
-Czego ode mnie chcesz?- powiedział Szatan.
-Możesz przyjąć mnie pod swe skrzydła?- zapytałem z pokorą.
-A co już zabrakło ci pokarmu. Głód jest coraz mocniejszy?- zakpił ze
mnie. Ale musiałem się poniżyć by ochronić Eizo przed mymi atakami
głodu.
-Tak zrobię wszystko by znów się stać częścią twego królestwa Panie...- ukłoniłem się jeszcze raz.
-Dobrze więc, nawet dość mi schlebiasz i tak potężny demon jak ty
przydam mi się. Zamieszkasz tutaj i staniesz się generałem mej straży!-
ja przełknąłem ślinę.
-A mogę wrócić na Zimię po parę rzeczy?- on pomachał głową. Wróciłem do akademii, Eizo już nie spał.
-To koniec!- warknąłem.
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz