Craven wpadł do komnaty jak poparzony. Kipiał ze złości, zaczął krzyczeć, że jestem jego i niepotrzebnie... To jeszcze bardziej rozwścieczyło moją siostrę.
- Powinieneś walczyć!- krzyknął znowu.
- Nie mogę!- próbowałem mu wytłumaczyć ale kobieta mi przerwała.
- Eizo! Cicho malutki! Siostra się wszystkim zajmie!
Nie mogłem za bardzo nic jej zrobić bo po pierwsze była moją siostrą, a po drugie była też moją królową. Zostało mi tylko uciekanie...
Spojrzałem smutno w oczy demona i połączyłem się z jego myślami.
-/Miałeś stąd iść./
-/Nie zostawię cię mordko/
-/Poradziłbym sobie, tak jak poradziłem wcześniej./
- /Ale ja chce ci pomóc/
- /Mam propozycję, wyjdź z pokoju, ja coś wybuchnę tak by był dym, wybiegnę z pokoju i wiejemy. Nie ma sensu walczyć, a zwłaszcza wtedy gdy przybędą magowie, bo z nimi nie dam sobie rady./
- Dobra!-krzyknął.- Siedź tu sobie!- wyszedł.
Siostra odwróciła się do mnie i uśmiechnęła szeroko. Też się uśmiechnąłem i narysowałem w powietrzu znak ognia. Powietrze buchnęło żywym ogniem i wszędzie zebrało się pełno dymu.
- Pa siostrzyczko~!- zaśmiałem się.
Poderwałem się z miejsca i wybiegłem z pokoju, mam nadzieję, że ona się tam nie zaczadzi, bo spalić się nie powinna...
[Craven?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz