sobota, 7 grudnia 2013

C.D Eizo

Gdy obudziłem się rano to Craven'a nie było, poczułem się wtedy dziwnie. Niby wiedziałem, że poszedł do tego piekła, ale czułem się strasznie nieswojo. Przez to nie zjadłem śniadania i w sumie wstałem tylko po to by się ubrać, potem znowu położyłem się na jego łóżku.
Po godzinie bezczynnego gapienia się w sufit wrócił Craven. Niestety z niemiłą wieścią.
- To koniec!- warknął.
Cały zdrętwiałem i po plecach przeszedł mi zimny dreszcz, czy on mówił poważnie?! Dopiero co... Ale przecież... Co ja takiego zrobiłem?!
Spojrzałem na niego bardzo poważnie.
- Żartujesz sobie?
- Nie. To koniec, wynocha, bo cię zabiję.
Zaśmiałem się, ale we wnętrzu serce mi pękało.
- Myślisz, że się ciebie boję?- przyjrzałem mu się dokładnie.- Nie mówisz prawdy, coś kombinujesz Craven i mi to zaraz powiesz.
- Nic nie będę gadał!
Moje oczy zalśniły na czerwono, drzwi zostały zablokowane ciężką szafą, a z podłogi wyłoniły się cztery, żelazne i grube łańcuchy. W jednej chwili oplotły demona i zacisnęły się na jego skórze, oczywiście tak by mu nie zrobić krzywdy, ale i tak by był unieruchomiony.
- Gadaj o co chodzi, wczoraj mnie podobno jeszcze kochałeś.- moje oczy cały czas nie traciły swojego czerwonego blasku.

[Craven?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz