Cóż
to były sekundy kiedy do komnaty Eizo wparowała straż królewska. Byłem już zły
ponieważ głód dawał mi się we znaki. To była jedynie kwestia czasu kiedy stracę
kontrolę.
-Dobrze kochanie...postaram się nie podbrudzić twoich papierów!- spojrzałem na mężczyzn który mieli dziwny wyraz twarzy. Chwyciłem sztylet od chłopaka i nim pomachałem. Widać było że strażników to rozbawiło. Naciąłem sobie ręce i rozciąłem koszulę powoli zaczęła sączyć się krew.
-To pójdziecie sobie grzecznie czy zostajecie na kolację.- mruknąłem. Ich to jeszcze bardziej rozbawiło.
-Ostrzegałem.- szybko znalazłem się koło jednego i kłami rozerwałem mu tchawicę.
-Eizo ma lepszą krew.- warknąłem niezadowolony. Kilku z nich próbowało mnie zakatować ale przekuło ich na pół ostrza z mej krwi. Szybko dość załatwiłem ich głownie działałem zębami żeby zaspokoić głód, tylko jeden mnie drasnął.
-Gotowe!- spojrzałem na swoje ręce, niestety mordowanie to brudna robota.
-Eizo to co teraz?- jednak gdy do niego podeszłem jakaś kobieta zjawiła się w drzwiach.
<Eizo?>
-Dobrze kochanie...postaram się nie podbrudzić twoich papierów!- spojrzałem na mężczyzn który mieli dziwny wyraz twarzy. Chwyciłem sztylet od chłopaka i nim pomachałem. Widać było że strażników to rozbawiło. Naciąłem sobie ręce i rozciąłem koszulę powoli zaczęła sączyć się krew.
-To pójdziecie sobie grzecznie czy zostajecie na kolację.- mruknąłem. Ich to jeszcze bardziej rozbawiło.
-Ostrzegałem.- szybko znalazłem się koło jednego i kłami rozerwałem mu tchawicę.
-Eizo ma lepszą krew.- warknąłem niezadowolony. Kilku z nich próbowało mnie zakatować ale przekuło ich na pół ostrza z mej krwi. Szybko dość załatwiłem ich głownie działałem zębami żeby zaspokoić głód, tylko jeden mnie drasnął.
-Gotowe!- spojrzałem na swoje ręce, niestety mordowanie to brudna robota.
-Eizo to co teraz?- jednak gdy do niego podeszłem jakaś kobieta zjawiła się w drzwiach.
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz