sobota, 30 listopada 2013

Od Craven'a CD

Cóż to były sekundy kiedy do komnaty Eizo wparowała straż królewska. Byłem już zły ponieważ głód dawał mi się we znaki. To była jedynie kwestia czasu kiedy stracę kontrolę.
-Dobrze kochanie...postaram się nie podbrudzić twoich papierów!- spojrzałem na mężczyzn który mieli dziwny wyraz twarzy. Chwyciłem sztylet od chłopaka i nim pomachałem. Widać było że strażników to rozbawiło. Naciąłem sobie ręce i rozciąłem koszulę powoli zaczęła sączyć się krew.
-To pójdziecie sobie grzecznie czy zostajecie na kolację.- mruknąłem. Ich to jeszcze bardziej rozbawiło.
-Ostrzegałem.- szybko znalazłem się koło jednego i kłami rozerwałem mu tchawicę.
-Eizo ma lepszą krew.- warknąłem niezadowolony. Kilku z nich próbowało mnie zakatować ale przekuło ich na pół ostrza z mej krwi. Szybko dość załatwiłem ich głownie działałem zębami żeby zaspokoić głód, tylko jeden mnie drasnął.
-Gotowe!- spojrzałem na swoje ręce, niestety mordowanie to brudna robota.
-Eizo to co teraz?- jednak gdy do niego podeszłem jakaś kobieta zjawiła się w drzwiach.

<Eizo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz