- Idziemy do zamku w którym kiedyś mieszkałem.
- A daleko to jest?- Craven załapał mnie za biodro.
- Musielibyśmy iść przez 5 dni, ale ja mam lepszy pomysł.- uśmiechnąłem się.- Nie ruszać się.
Oboje stanęli na baczność, a ja zacząłem kreślić w powietrzu wielki pentagram, szeptałem przy tym zaklęcia od tyłu w dosyć szybkim tempie. Moje oczy jak zwykle zabłysnęły na czerwono i zaczęła nas oplatać czarna smuga kłębiastego dymu, chwilę potem znaleźliśmy się dzień drogi do zamku.
- Dalej musimy iść piechotą, jeśli reszta magów mojej siostry wyczułaby moją magię bylibyśmy udupieni.
- To daleko jeszcze?- mruknął ponownie demon.
- Na piechotę jeden dzień, dlatego nie chciałem cię brać, obawiam się, że nie wytrzymasz z głodem.- mruknąłem i popatrzyłem na ziemię.
[Craven? Chitose?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz