niedziela, 24 listopada 2013

Od Craven'a CD

Wyszedłem na korytarz w tej kiece, nie rozumiałem jak można w czymś takim paradować. Wyglądałem jak mnich pod celibatem. Boże horror, celibat zero wolności i modlenie się bez sensu. Ci ludzie marnują sobie życie. Szybko znalazłem się w kuchni.
-On jest śmiertelnikiem, i musi się zdrowo odżywiać żeby mi nie zdechł za szybko.- otworzyłem parę szafek. Zrobiłem mu ryż, gotowaną pierś z kurczaka i do tego warzywa na patelni. Gdy wracałem z talerzem jedzenia doszła do mnie okrutna prawda.
-Kur*a ja umiem gotować. Co ja jestem kura domowa że wysyła mnie po żarcie. No dobra należy mu się.- ruszyłem dalej. Wszedłem do jego pokoju i położyłem talerz na stoliku.
-Żryj to! Napracowałem się więc szybko ma zniknąć.- on się jedynie głupio uśmiechał.
-He? Co cię śmieszy? Jedz to albo ja cię nakarmię.

<Eizo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz