- Przepraszam! Nie chciałam was przestraszyć! - Zaczęła się tłumaczyć. Ja schowałem broń do pochwy i przywitałem się z nieznajomą.
- Jestem Kagetora... ochroniarz Chitose Umeko Yumi Sakuraba, księżniczki Bhutanu, która stoi tam. - Skłoniłem się i wskazałem ręką księżniczkę.
- Przepraszam, że tak krzyczałam! Zwykle tak nie panikuje, ale ja po prostu boję się... dużych kotów.
- Nie ma sprawy. Ja jestem Hatsumi Tora Aoi, ale zwracajcie się do mnie Tora. - Kiedy skończyliśmy się przedstawiać zapadła cisza... Przerwało ją skrzypnięcie drzwi. Do sali weszła Yuki, a za nią jakiś dziwny typek...
- Witajcie! Chciałam wam przedstawić nowego członka... - Powiedziała trochę od niechcenia. - To jest Eizo Saito, Czarnoksiężnik... Lepiej na niego uważajcie, bo jest trochę nieokrzesany... - Na te słowa chłopak się lekko skrzywił. Przywitał się z nami... zignorowałem fakt, że nazwał księżniczkę lalunią... Może potem z nim o tym pogadam. Nagle przed drzwiami zaczął tworzyć się krąg. Portal? Nie widziałem ich odkąd byłem mały... Do pokoju wpadły najpierw cztery walizki, a potem jakaś dziewczyna. Wszyscy byli mocno zdziwieni. Nawet Chitose, która powinna być do tego przyzwyczajona. Yuki, jak na gospodarza przystało, zaczął się przedstawiać nowo przybyłej.
<Nanami?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz