- Nie mówcie Kagetorze... nie pozwoli mi pójść. - wyszeptałam i uśmiechnęłam się do nich. - Jasne? - Przytaknęli głową i spojrzeli na siebie. Chwilę potem wybuchnęli śmiechem.
- No co?! Mam już tego dość! Przez całe życie byłam zamknięta w zamku, a teraz kiedy w końcu się od tego uwolniłam... to Kagetora ciągle mnie pilnuje! Czuje jakbym nigdy nie wyszła poza mury rodzinnego pałacu! To... upokarzające. - Zrobiłam się lekko czerwona. Schyliłam głowę i zaczęłam patrzeć na swoje buty. - Dobra... to idziemy?
- Ta. Chodźmy w końcu. - Powiedział ten... no tamten koleś. Muszę go potem zapytać jak się nazywa, ale to potem, bo teraz muszę stąd wyjść niezauważona~! Zanim wyszliśmy, zerknęłam jeszcze, czy mój ochroniarz dalej ćwiczy w sali. Przez uchylone drzwi, mogłam zobaczyć jak wali jakieś skomplikowane piruety z mieczem. No cóż... dopóki jest czymś zajęty, to nie zauważy, że mnie nie ma. Uśmiechnęłam się i dobiegłam da chłopaków. Chwilę potem byliśmy już poza posiadłością zamku.
- To gdzie idziemy? - Zapytałam wychylając się trochę do Eizo.
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz