Nadeszła pora śniadaniowa. Rozleniwiona zeszłam z łóżka. Miałam chwile czasu na poranną toaletę, po czym założyłam na siebie długą,
turkusową suknię, prosto od krawca. Po przekroczeniu progu swojej komnaty,
musiałam zachowywać się jak każda dama tego pałacu. Sztywna , wyprostowana z
uniesioną głową do góry i wyrazem twarzy jak u lalki. Schodząc w dół dzielnie
pokonywałam, ciągnące się bez końca, marmurowe schody, aż dotarłam do
ogromnej pałacowej jadalni. Obszerny hebanowy stół zasłany był koronkowym
obrusem, a na nim złota zastawa. Egzotyczne dania, przystawki, owoce i bogato
zdobione desery. Królewska służba ciągle chodziła w około stołu i donosiła
nowe przysmaki. Z nienaruszoną miną podążałam w stronę królowej Hany.
Szczerze ją podziwiałam, elegancką, dostojną, nie naruszoną, wręcz
perfekcyjną. Była autorytetem dla wielu poddanych, nie jednego filozofa
potrafiła zaskoczyć swoją błyskotliwością, wydawała sprawiedliwe wyroki,
potrafiła zażegnać każdy spór przez to wszyscy ją szanowali i nikt nie ośmielił
by się podważać jej decyzji. Ale ja znałam ją nie jako królową, a prawdziwą
Hanę bez „maski” która jest jak bilet wstępu na królewski dwór. Potrafiłam
spod niewidocznej osłony zobaczyć jej uśmiech usłyszeć wesoły głos.
Traktowałam ją jak przyjaciółkę wychowała mnie wiem że dała mi wszystko co
chciała mi dać moja prawdziwa matka. Dzięki niej mogłam się rozwijać poznawać
tajniki magii, dostrzegła w mnie talent. W wieku 14 lat ku zaskoczeniu
wszystkich zostałam jej prywatną lekarką, z wiekiem też przypisano mi tytuł
nadwornej damy. Uwierzyła we mnie i zrobiła to bym nadal mogła być blisko niej
co zresztą było moim obowiązkiem. Doszłam do celu. Nagle królowa wstała
podsuwając do tyłu górujące nad pozostałymi, wyższe i pięknie udekorowane
krzesło.
- Proszę … zostawcie nas same – Powiedziała łagodnym głosem. - Muszę powiedzieć ci coś ważnego – Dodała zwracając się w moją stronę.
- Co takiego ?! – Zapytałam zmartwiona.
- Nie martw się to nic strasznego po prostu chciałam cię poinformować o…. Szkole – Zabrzmiała jej wesoły głos a zamiast sztucznej „maski” pojawił się uśmiech.
- Szkołę ?! – To jedno słowo bardzo mnie zdziwiło.
- Tak, bo widzisz ja z twoją mamą poznałyśmy się w Akademi Excal. Dużo ostatnio o tym myślałam i stwierdziłam że Sajuri chciała by żebyś i ty do niej chodziła.
W mojej głowie zaczęło szumieć od myśli nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Hana zrobiła to za mnie.
- Kazałam spakować twoje walizki – Wyskoczyła z szerokim uśmiechem
-Ale …. Pani …. – Zareagowałam kompletnie zmieszana.
- Gdy jesteśmy same nie mów mi tak. Ale mimo wszystko obowiązują cię moje rozkazy … a to był jeden z nich - Silnie utwierdzona na swoim powiedziała mrugając prawym okiem
- Moim obowiązkiem jest być przy tobie!
- Twoim obowiązkiem jest mnie słuchać - Odpowiedziała za uporem.
- Chce abyś uczyła się magii spełniała marzenia – Szybko wtrąciła
Dziwnie się czułam nie chciałam tak po prostu odchodzić, miałam taki wielki dług wdzięczności powinnam być jej oddana. Moje głębokie przemyślenia nie trwały długo (w brew pozorom to niecierpliwa kobieta) Rzuciła zaklęcie które przywołało moje walizki, a było ich dość sporo... a kilkoma ruchami ręki otworzyła spory portal do owej szkoły. Po czym rzuciła mi się na szyję wciskając w ręce starannie wyrzeźbioną hebanową szkatułkę.
- To drobny prezent ode mnie , Otwórz ją wtedy gdy będziesz miała kłopoty. Pamiętaj bardzo cie kocham i będę za tobą tęsknić, ale nie waż mi się wracać do domu bez jakiś postępów. – Wyszeptała mi do ucha ze łzami w oczach.
Zaskoczona ciągiem wydarzeń. Sam nie wiem jak , wraz z walizkami i szkatułką znalazłam się w portalu. Po chwili dosłownie znikąd wraz z całym swoim dobytkiem wpadłam do jakiejś sali pełnej ludzi.
- Proszę … zostawcie nas same – Powiedziała łagodnym głosem. - Muszę powiedzieć ci coś ważnego – Dodała zwracając się w moją stronę.
- Co takiego ?! – Zapytałam zmartwiona.
- Nie martw się to nic strasznego po prostu chciałam cię poinformować o…. Szkole – Zabrzmiała jej wesoły głos a zamiast sztucznej „maski” pojawił się uśmiech.
- Szkołę ?! – To jedno słowo bardzo mnie zdziwiło.
- Tak, bo widzisz ja z twoją mamą poznałyśmy się w Akademi Excal. Dużo ostatnio o tym myślałam i stwierdziłam że Sajuri chciała by żebyś i ty do niej chodziła.
W mojej głowie zaczęło szumieć od myśli nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Hana zrobiła to za mnie.
- Kazałam spakować twoje walizki – Wyskoczyła z szerokim uśmiechem
-Ale …. Pani …. – Zareagowałam kompletnie zmieszana.
- Gdy jesteśmy same nie mów mi tak. Ale mimo wszystko obowiązują cię moje rozkazy … a to był jeden z nich - Silnie utwierdzona na swoim powiedziała mrugając prawym okiem
- Moim obowiązkiem jest być przy tobie!
- Twoim obowiązkiem jest mnie słuchać - Odpowiedziała za uporem.
- Chce abyś uczyła się magii spełniała marzenia – Szybko wtrąciła
Dziwnie się czułam nie chciałam tak po prostu odchodzić, miałam taki wielki dług wdzięczności powinnam być jej oddana. Moje głębokie przemyślenia nie trwały długo (w brew pozorom to niecierpliwa kobieta) Rzuciła zaklęcie które przywołało moje walizki, a było ich dość sporo... a kilkoma ruchami ręki otworzyła spory portal do owej szkoły. Po czym rzuciła mi się na szyję wciskając w ręce starannie wyrzeźbioną hebanową szkatułkę.
- To drobny prezent ode mnie , Otwórz ją wtedy gdy będziesz miała kłopoty. Pamiętaj bardzo cie kocham i będę za tobą tęsknić, ale nie waż mi się wracać do domu bez jakiś postępów. – Wyszeptała mi do ucha ze łzami w oczach.
Zaskoczona ciągiem wydarzeń. Sam nie wiem jak , wraz z walizkami i szkatułką znalazłam się w portalu. Po chwili dosłownie znikąd wraz z całym swoim dobytkiem wpadłam do jakiejś sali pełnej ludzi.
[ Tora? ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz