-Jakiś ty brutalny dla mnie jesteś, takie złe słowa po
tym co zaszło...- zrobiłem zatroskaną minę. On an mnie spojrzał z zdziwieniem.
-Z-ł-y c-h-ł-o-p-i-e-c...- przeliterowałem każde słowo dodają do nich lekką słodycz. Cóż to dopiero początek mojej interesującej przygody w tej szkole.
-Co do jasnej cholery?!?- wybuchnął. Ja uśmiechnąłem się do niego i szybko znalazłem się przy nim chowając sztylet do płaszcza.
-Mówiłeś że jesteś głodny. Ja mam na coś ochotę.- przejechałem palcem po jego policzku. On zadrżał, przybliżyłem usta do jego szyi i wgryzłem się pod jego skórę. Wysysałem powoli jego krew. Gdy odsunąłem się i oblizałem wargi, on aż podskoczył.
-Jesteś wampirem?- zapytał.
-Nie ale demony lubię pić tak słodką krew jak twoja. Żywię się też duszmi ludzi, ale zwykłym jedzeniem dla śmiertelników nie pogardzę.- na mej twarzy widniał cały czas ten sam uśmiech.
-Moja słodka mordka.- pstryknąłem go w nos. Potem szybko znalazłem się koło drzwi. Wyszliśmy i powędrowaliśmy do kuchni. Eizo wyglądał na zamyślonego.
<Eizo?>
-Z-ł-y c-h-ł-o-p-i-e-c...- przeliterowałem każde słowo dodają do nich lekką słodycz. Cóż to dopiero początek mojej interesującej przygody w tej szkole.
-Co do jasnej cholery?!?- wybuchnął. Ja uśmiechnąłem się do niego i szybko znalazłem się przy nim chowając sztylet do płaszcza.
-Mówiłeś że jesteś głodny. Ja mam na coś ochotę.- przejechałem palcem po jego policzku. On zadrżał, przybliżyłem usta do jego szyi i wgryzłem się pod jego skórę. Wysysałem powoli jego krew. Gdy odsunąłem się i oblizałem wargi, on aż podskoczył.
-Jesteś wampirem?- zapytał.
-Nie ale demony lubię pić tak słodką krew jak twoja. Żywię się też duszmi ludzi, ale zwykłym jedzeniem dla śmiertelników nie pogardzę.- na mej twarzy widniał cały czas ten sam uśmiech.
-Moja słodka mordka.- pstryknąłem go w nos. Potem szybko znalazłem się koło drzwi. Wyszliśmy i powędrowaliśmy do kuchni. Eizo wyglądał na zamyślonego.
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz