-Zabije cię ty!!!- byłem zły. Całą twarz miałem brudne w sokach trawienych tej
rośliny a do tego moje ubranie na tym ucierpiało. Jednak Eizo jeszcze się z
tego śmiał. W moich oczach zapłoneły dwa małe ogniki.
-Craven spokojnie, nic się nie stało...- wyjąkał. Czułem jego strach. Uśmiechnąłem się szyderczo, chwyciłem go w ramiona i zaciągnąłem go pod prysznic.
-Debilu co ty k***a wyprawiasz?- warknął.
-Ha? Jak to co musisz mnie umyć! To przez ciebie!- zaśmiałem się głośno.
<Eizo? I co ty na to?>
-Craven spokojnie, nic się nie stało...- wyjąkał. Czułem jego strach. Uśmiechnąłem się szyderczo, chwyciłem go w ramiona i zaciągnąłem go pod prysznic.
-Debilu co ty k***a wyprawiasz?- warknął.
-Ha? Jak to co musisz mnie umyć! To przez ciebie!- zaśmiałem się głośno.
<Eizo? I co ty na to?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz