- Mogę Ci jakoś pomóc?... W ogóle co Ci jest?! - zapytałam trochę zdezorientowana.
- Nikt mi nie pomoże... - mruknął cicho. - Nie powinno Cię to w ogóle obchodzić.
Nienawidziłam, kiedy ktoś przy mnie zachowuje się tak, jakby mnie tu wcale nie było. Musiałam kogoś poprosić o pomoc, bo mi samej nic nie powie. Mieliśmy się widywać codziennie, chciałam wiedzieć, z kim mam do czynienia! Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę drzwi do pokoju Chitose. Zapukałam. Po kilku sekundach usłyszałam kroki i w drzwiach stanęła dziewczyna.
- Możesz mi pomóc, Chitose? - zapytałam. - Ten uparciuch nie chce mi powiedzieć, co mu jest.
Chłopak chyba chciał zacząć się szarpać, ale nie robił tego zważając na to, że jestem dziewczyną. Stał spokojnie, mimo że na jego twarzy widniał grymas złości. Zacisnęłam mocniej dłoń na jego nadgarstku.
- Jasne, wejdźcie - odpowiedziała zbita z tropu księżniczka. Chyba pierwszy raz była sama, bez Kagetory. - Usiądźcie.
Popchnęłam chłopaka na fotel i usiadłam mu na kolanach. Zawsze tak robiłam, przyzwyczaili mnie do tego bracia. Ryutaro był nieco skrępowany. Nie dziwiłam się, poznaliśmy się dopiero co na korytarzu. Mimo to nie miałam zamiaru wstawać. Chciałam, żeby czuł się niezręcznie i w końcu ustąpił, powiedział o co chodzi.
- Musisz mi pomóc. Nie chce mi powiedzieć co się dzieje, a chyba widzisz, że jest z nim coś nie tak.
- Możesz ze mnie zejść? - mruknął Ryutaro. - To moja sprawa.
- Będę Cię widywać codziennie, więc chcę coś o Tobie wiedzieć. Nie wytrzymam, jeśli ktoś w moim otoczeniu będzie taki naburmuszony.
- Ale co ja mam do tego?... - spytała zakłopotana Chitose.
- Proszę, pomóż mi. Przepraszam, jeszcze was nie przedstawiłam. - Powiedziałam wstając. - Ryutaro, to jest Księżniczka Chitose Umeko Yumi Sakuraba. Chitose, to jest...
- Ryutaro Rin Imada - wtrącił się stojąc za mną.
- Dobrze, więc ta część już za nami - popchnęłam ponownie chłopaka na fotel. - Chitose, pomóż! Proszę...
(Chitose?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz