Ten pisk w uszach był nie do wytrzymania. Wybór mojego pokoju odszedł na drugi
plan. Eizo teleportował się do holu po chwili wrócił zdyszany jak po długim
biegu. Nie musieliśmy się go pytać o co chodzi bo właśnie ruj strzał dotarł w
naszą stronę. Choć celem ewidentnie był Eizo wszyscy byliśmy pod ostrzałem.
Chłopak którego imienia nie mogę sobie przypomnieć rzucił się jak lew do obrony
granatowo włosej dziewczyny. Yuki uzbroiła się w miecze, a Tora przybrała formę
Tygrysa po czym żółcią się na nie proszonych gości. Chciałam się jakoś przydać
więc zaopatrzyłam się w szkicownik i czarny węgiel kilkoma ruchami wyczarowałam
czarnego smoka. Mój mało profesjonalny rysunkowy twór łamał jak burza
wszystkie strzały. Na polu bitwy, którym stał się holl nikt nie przejmował
się wyciem alarmu. Nikt znaczy z drobnym wyjątkiem, ku zaskoczeniu
zgromadzonych. Drzwi do jednego z pokoi zaczęły płonąć, a z pomieszczenia
wyłonił się chłopak o rozżarzonej skórze. Wszyscy osłupieli. Z medycznego
punktu widzenia to nie mogło by się przytrafić człowiekowi, nawet magowi,
wyspecjalizowanemu w magii ognia. A więc … to jest ….
< Rin ? >
< Rin ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz