niedziela, 10 listopada 2013

Od Nanami C.D

Ten pisk w uszach był nie do wytrzymania. Wybór mojego pokoju odszedł na drugi plan. Eizo teleportował się do holu po chwili wrócił zdyszany jak po długim biegu. Nie musieliśmy się go pytać o co chodzi bo właśnie ruj strzał dotarł w naszą stronę. Choć celem ewidentnie był Eizo wszyscy byliśmy pod ostrzałem. Chłopak którego imienia nie mogę sobie przypomnieć rzucił się jak lew do obrony granatowo włosej dziewczyny. Yuki uzbroiła się w miecze, a Tora przybrała formę Tygrysa po czym żółcią się na nie proszonych gości. Chciałam się jakoś przydać więc zaopatrzyłam się w szkicownik i czarny węgiel kilkoma ruchami wyczarowałam czarnego smoka. Mój mało profesjonalny rysunkowy twór łamał jak burza wszystkie strzały. Na polu bitwy, którym stał się holl nikt nie przejmował się wyciem alarmu. Nikt znaczy z drobnym wyjątkiem, ku zaskoczeniu zgromadzonych. Drzwi do jednego z pokoi zaczęły płonąć, a z pomieszczenia wyłonił się chłopak o rozżarzonej skórze. Wszyscy osłupieli. Z medycznego punktu widzenia to nie mogło by się przytrafić człowiekowi, nawet magowi, wyspecjalizowanemu w magii ognia. A więc … to jest …. 
< Rin ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz