- Ale ty maruda jesteś. – mruknąłem gdy mnie oblizał.
- Wiem skarbie.- pocałował mnie.- Co będziemy robić?
Westchnąłem.
- Muszę wrócić do zamku, po resztę ksiąg.
Chłopak parsknął śmiechem.
- A tak na serio? Weź się nie wygłupiaj….
- Nie wygłupiam się! Wyłaź z moich szat i muszę iść. Skoro
mam ci pomóc to muszę się spieszyć.
Demon zrobił zszokowaną minę, czy on na serio sądził, że
żartuję? Było ryzyko i to duże, że siostrzyczka mnie złapie i zagłaska na
śmierć, ale chciałem pomóc Cravenowi.
- Nigdzie nie idziesz.
- W dupie mam twoje zdanie na ten temat, zdejmuj moje szaty
i idę.
- Idę z tobą.- powiedział to bardzo stanowczo.
Wolałem by tego nie robił, ale pewnie już się uparł i nie
odejdzie od tej decyzji.
- No dobra.
Założyłem na siebie spodnie, demon zdjął moją szatę i
wyszedł z pokoju by się ubrać. Założyłem na siebie szatę i ścisnąłem mocno pas, pachniała Cravenem co bardzo mi odpowiadało, a musiałem ją zaszyć ponieważ
inaczej bym się nie dostał do zamku.
Wyszedłem z pokoju i od razu spotkałem Chitose, uśmiechnęła
się do mnie.
- Cześć Eizo, fajna kiecka.
- To nie kiecka.- mruknąłem.- I cześć.
- Co porabiasz?
- Wybieram się w małą podróż.
- O fajnie! A mogłabym z tobą?
- Jeśli Kagetora ci pozwoli to możesz iść…
Dlaczego ja się w ogóle na to wszystko zgadzam?! Wtedy ze
swojego pokoju wyszedł Crav z papierosem w ustach, spojrzał się raz na mnie,
potem na dziewczynę.
- Ona idzie z nami?- mruknął.
Wzruszyłem ramionami.
- Chitose, idziesz?
[Chitose? Craven?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz