- Rozumiem, że to komplement, tak?- zaśmiałem się, chociaż w
tym nie było za bardzo nic śmiesznego, wieść, że demon się nie najada mogła
przysporzyć dużych kłopotów.
- Chyba tak.
- Ale nie zjesz mnie prawa? Bo będę musiał sięgnąć po
ostateczne środki broniąc się.
Chłopak nachylił się i szepnął mi do ucha.
- Zastanowię się.
Westchnąłem, nieźle się wkopałem, stałem się zabawką demona
który mi się podoba i do tego on ma chrapkę na moją duszę i krew. Po prostu
cudownie…
Podniosłem się i chwiejnym krokiem, bo trochę nadal mi było
słabo, podszedłem do biurka, wziąłem księgę czarnej magii i wróciłem do
blondyna.
- Co będziesz robił? Jakieś sztuczki?
- Nie, może znajdziemy tu jakiś sposób na to byś się najadł?
Karmisz się tylko krwią czy też duszami, bo z tym drugim to może być kłopot.
- A dlaczego z tym pierwszym nie?
- Bo ja bym ci dawał swoją.- pocałowałem go w usta.
[Craven?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz