sobota, 18 stycznia 2014

Od Vivi cd Chitose

No ładnie. Nie dość, że dziwna, rozhisteryzowana dziewuszka to jeszcze równie dziwny chłopak. Na dodatek gapił się na mnie jakbym mu ojca gitarą zajebała.
- Vivi. Ukłoniłabym się, ale jakoś mi się nie chce – powiedziałam i oparłam się o swoją kosę.
- A jesteś tu bo... – zaczął.
- Zwiedzam, siekę potworki i ratuję księżniczki z opresji jak widać – mruknęłam. – Jeszcze tylko zakutego łba mi brakuje...
Oboje spojrzeli na mnie dziwnie jakby wiedzieli coś czego ja już nie bardzo, albo jakby mnie o coś podejrzewali.
- No co? – zapytałam zdezorientowana.
- Nie, nic – mruknął chłopak. – Wracajmy do domu – powiedział do dziewczyny.
- To się spieszcie, bo idzie do nas coś nieładnego – powiedziałam.
- Jak to?! – pisnęła Chito... jak jej tam.
- Tak to – mruknęłam.
Chwyciłam kosę i z uśmieszkiem na ustach przywitałam biegnącego w naszą stronę potwora. To był Terrentak, istota żywiąca się magią. Czyli cierpki zapaszek od tej dwójki to jednak była magia.
Poskoczyłam i przefrunęłam nad potworem dalej szarżującym na dwójkę magów. Chłopak machał łapkami chyba rzucał zaklęcie, ale ubiegłam go. Wbiłam ostrze kosy tuż poniżej czaszki stwora i rozplatałam go praktycznie na dwoje.
- No to dokąd się wybieracie? – zapytałam podchodząc do nich.
Dziewczyna spoglądała na mnie szeroko otwartymi oczyma i chyba myślała gdzie by się tu przede mną schować.
- Do Akademii Excal w świecie ludzi – powiedział chłopak, choć bacznie mnie obserwował.
- No to hop – powiedziałam i wbiłam kosę w ziemię.
Cała trójką staliśmy na jakimś dachu.
- To dach tek waszej akademii czy znowu się zgubiłam? – zapytałam. Na dziedzińcu stali jacyś ludzie, pomachałam im radośnie.

<Chitose? Eizo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz