To nie był Eizo, on nigdy się tak nie zachowywał nigdy nie brał
inicjatywy. Jedynie wtedy gdy na nim wymuszałem podczas nieczystych
zagrań. Odepchnąłem go mocno od siebie.
-Eizo! Nie.- warknąłem, on się oblizał. Tak, to nie był Eizo. Wiedziałem że to było przez tą moc.
-Obrzydzam cię prawda? A może się boisz?- spojrzał na mnie gadzimi oczami. Ja jedynie przewróciłem oczami.
-Nie będę z tobą dyskutował, powiedziałem że nie to nie.- on jedynie się
zdenerwował. Wiedziałem że będzie z nim problem. Wstałem i podszedłem
do niego, delikatnie chwyciłem jego podbródek i pocałowałem. Wtedy
ugryzłem się w język i wypił trochę mej krwi.
-Kurwa Crav co ty robisz?- ja jedynie się szeroko uśmiechnąłem.
-Pozbywam się kłopotów, krew demona działa jak narkotyki i usypia.- on
padł nieprzytomny. Chwyciłem go i ruszyłem w stronę chatki na szczycie
góry. przy drzwiach przywitała mnie mała dziewczynka.
-Crav!- przytuliła się do mnie.
-Nanami możesz mi pomóc.- położyłem Eizo na jej łóżku a ona od razu zabrała się do roboty.
-Może być trudno, jest zablokowany to wszystko zależy czy Eizo naprawdę tego chce...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz