Myślałem, że poćwiartuje gościa. Jak on mógł coś takiego zrobić!? Naraził moją Chitose dla własnej zabawy! Fakt że uratował ja... Ale... Nienawidzę go! Dobrze że wyjeżdża z tym swoim kochasiem, bo inaczej to bym go chyba zabił w czasie snu... Najważniejsze że Księżniczce nic nie jest. Podbiegłem do niej i dokładnie obejrzałem ze wszystkich stron. Chciałem ją przytulić, ale odepchnęła mnie brutalnie i gniewny wzrok wbiła w odchodzącego Carvena, który niósł Eizo. Miałem przeczucie, że to na demona była zła, a nie na czarownika. Ale dlaczego? Nie mówcie że... Moje przemyślenia przerwała mi demonica. Powoli zleciała z dachu i znalazła się na ziemi. Jak zbliżała się do ziemi, jej postać zaczęła się zmieniać. Teraz obok nas stała kobieta.
- Kim jesteś? - warknąłem na początku. Nie polubiłem jej od samego początku. Dziwnym wzrokiem patrzyła na Chitose.
- To sferotknięta. Mieszaniec człowieka i demona, dokładniej. Jest magiem i potrafi przenosić się między światami. - Wtrąciła się Chitose patrząc na kobietę odważnie.
- A ty skąd to wiesz? - rzuciła demonica.
- Po prostu wiem... ja czuje takie rzeczy.
- Hej jaka sferotknieta!? O co chodzi!? - Krzyknął do nich przerywając ich paplaninę. Dziewczyny spojrzały na mnie jakby dopiero co mnie zauważyły.
- Czy twoja syrenka nie została przypadkiem sama w wannie? - zapytała Chitose. Faktycznie.... jak mogłem o niej zapomnieć!? Spojrzałem na Księżniczkę.
- Skąd to wiesz?
- Wiem. Czuje to. - To było dziwne, bo wcześniej nic nie czuła. Jakby nagle jej moc się ujawniła. Może to przez wizytę w tej krainie w której była?
- Jasne... Uważaj na nią.... - wsakzałem sferotknieta. - jest podejrzana.
- Wiem. - Powiedziała, więc szybko pobiegłem do swojej syrenki.
<Vivi?Mojmira? We dwie? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz