Spojrzałem zaniepokojony na rękę Eizo, nie raz słyszałem opowieści o wielkich magach którzy tracili kontrolę nad swoją mocą. Kończyło się tym że ich słabe ciało nie dawało sobie rady z energią która powoli ich pochłaniała.
-To nie są żarty.- odruchowo wstałem.
-Wiem o tym!- zdenerwował się, po chwili ręka wróciła do normy.-Widzisz już zniknęło to chyba dobrze?- spojrzał na mnie, ja jedynie zakląłem pod nosem.
-Jest jeszcze gorzej, to wróci ale z podwojoną siłą. Trzeba cię zapieczętować...- chwyciłem go za rękę.-Spokojnie, znam pewną osobę która ci pomoże.- uśmiechnąłem się na samą myśl o uroczej dziewczynce mieszkającej w górach Himalajskich. Chociaż mała i urocza, jest wielkim wcieleniem maga o potężnej mocy.-Idziemy!- przytuliłem go i wypowiedziałem formułkę zaklęcia, niestety ale znaleźliśmy się na zboczu góry.-Dalej musimy iść, ponieważ wyżej jest bariera anty magiczna.- wskazałem na szczyt. Na szczęścicie było ciepło o tej porze roku.
-Crav poczekaj gdzie idziemy?- złapał mnie za rękę.
-Do wielkiego maga który może ci pomóc, ma 12 lat.- on zaczął się śmiać. Ja jedynie spojrzałem na niego ostro.-Rusz tą dupę, mamy z jeden dzień drogi...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz