niedziela, 26 stycznia 2014

Od Eizo c.d Craven'a

- O nie Crav, nie będziemy leżeć i marnować wakacji. Idziemy coś porobić.- zacząłem się wyplątywać z objęć demona, choć było mi bardzo przyjemnie.
- Eizo, masz odpocząć do jasnej cholery, pogorszysz swój stan.
- Żebym doszedł do siebie potrzebuje co najmniej trzech miesięcy, krew się trochę długo uzupełnia, wiesz? Musisz mi pomóc.
Usiadłem na łóżku i spojrzałem na chłopaka. Najpierw był chyba zły, ale potem ustąpił i podniósł się.
- Co mam robić?
- Pomóż mi wstać.- uśmiechnąłem się i wyciągnąłem do niego ręce.- Czuję się jak stary dziadek.
Złapał mnie delikatnie za ręce i pomógł zejść z łóżka. Nogi miałem jak z waty i ledwo chodziłem, do tego kręciło mi się w głowie i ogólnie źle się czułem.
- To nie jest dobry pomysł, wracaj do...
- Nie!- przerwałem mu.- Nie jestem sierotą, dalej dam sobie radę sam.- wyrwałem ręce i powoli poczłapałem do szafy gdzie mieliśmy swoje rzeczy. Demon podążał za mną chcąc mnie złapać jakbym miał osłabnąć czy coś.
Otworzyłem drzwi szafy, pogrzebałem w swojej torbie i wyjąłem księgę czarnej magii. Nigdzie się bez niej ruszam. Zacząłem ją kartkować, aż w końcu znalazłem odpowiednie zaklęcie.
Moje oczy zabłysły na czerwono i narysowałem w szybko w powietrzu odpowiednie znaki. Mój stan od razu wrócił do normy, no, może nadal mam anemię, ale o wile mniejszą niż przed chwilą. Wszystkiego czarami nie załatwię. To znaczy załatwię, ale nigdy nie chciałem używać pełnej swojej mocy, tracę wtedy nad sobą kontrolę i... Nieważne... Po prostu zawsze posługuje się małą częścią swoich umiejętności magicznych.
Spojrzałem na Craven'a i uśmiechnąłem się.
- To co robimy?

[Crav?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz