- Ja ciebie też – wyszeptałam.
Starałam się być cicho, bo Kage zamknął oczy. Nie mogłam jednak uspokoić oddechu. Było mi strasznie gorąco.
Delikatnie wyswobodziłam się z objęć chłopaka i wstałam. Kiedy tylko się wyprostowałam poczułam się jak kukiełka, której ktoś odciął sznurki. Zakręciło mi się w głowie, nogi załamały się pode mną, z podłoga pospieszyła mi na spotkanie.
- Mira?! – krzyknął Kagetora.
W głosie chłopaka usłyszałam strach. W mgnieniu oka był przy mnie, rozbudzony i przerażony, a ja łapałam z trudem oddech. Czułam się jakby, ktoś wypełnił mi gardło i płuca piachem.
- Woda – wycharczałam z trudem.
Kage wziął mnie na ręce i biegiem zaniósł do łazienki, ułożył mnie w wannie i odkręcił wodę. Zakrztusiłam się. Kaszel targał moim ciałem, sprawiając mi ból. Kagetora panikował. Spoglądał na mnie z przerażeniem w oczach, ściskał moją dłoń, co chwilę spoglądał na drzwi jakby wahając się czy zostać, czy biec po pomoc.
Kiedy woda zakryła moje ciało poczułam się ciut lepiej. Na tyle przynajmniej bym mogła unieść dłoń i nakreślić znak na nadgarstku, łamiący zaklęcie transformacji. Moje nogi zmieniły się w ogon, a ja zanurzyłam głowę w wodzi. Wzięłam głęboki wdech, pozwalając by moja płuca wypełniły się wodą. To przyniosło ulgę.
- Mira, skarbie, powiedz coś – prosił Kage wciąż trzymając moją dłoń.
Wynurzyłam się i zaczerpnęłam powietrza. Nie sprawiło mi to już bólu.
- To nic... – wyszeptałam. – Troszkę się przegrzałam... Zaraz mi przejdzie.
<Kage?>
Starałam się być cicho, bo Kage zamknął oczy. Nie mogłam jednak uspokoić oddechu. Było mi strasznie gorąco.
Delikatnie wyswobodziłam się z objęć chłopaka i wstałam. Kiedy tylko się wyprostowałam poczułam się jak kukiełka, której ktoś odciął sznurki. Zakręciło mi się w głowie, nogi załamały się pode mną, z podłoga pospieszyła mi na spotkanie.
- Mira?! – krzyknął Kagetora.
W głosie chłopaka usłyszałam strach. W mgnieniu oka był przy mnie, rozbudzony i przerażony, a ja łapałam z trudem oddech. Czułam się jakby, ktoś wypełnił mi gardło i płuca piachem.
- Woda – wycharczałam z trudem.
Kage wziął mnie na ręce i biegiem zaniósł do łazienki, ułożył mnie w wannie i odkręcił wodę. Zakrztusiłam się. Kaszel targał moim ciałem, sprawiając mi ból. Kagetora panikował. Spoglądał na mnie z przerażeniem w oczach, ściskał moją dłoń, co chwilę spoglądał na drzwi jakby wahając się czy zostać, czy biec po pomoc.
Kiedy woda zakryła moje ciało poczułam się ciut lepiej. Na tyle przynajmniej bym mogła unieść dłoń i nakreślić znak na nadgarstku, łamiący zaklęcie transformacji. Moje nogi zmieniły się w ogon, a ja zanurzyłam głowę w wodzi. Wzięłam głęboki wdech, pozwalając by moja płuca wypełniły się wodą. To przyniosło ulgę.
- Mira, skarbie, powiedz coś – prosił Kage wciąż trzymając moją dłoń.
Wynurzyłam się i zaczerpnęłam powietrza. Nie sprawiło mi to już bólu.
- To nic... – wyszeptałam. – Troszkę się przegrzałam... Zaraz mi przejdzie.
<Kage?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz