czwartek, 30 stycznia 2014

Od Eizo c.d Craven'a

Byłem wdzięczny demonowi, że chce mi pomóc i tak dalej, ale zapieczętowanie może nieść ze sobą duże ryzyko. Mogę umrzeć, stracić całą swoją moc lub mogę mieć tylko jej część. Może być też tak, że będę miał kontrolę nad wszystkim. W ogóle nie wiem czy to zapieczętowanie na mnie zadziała! Ja nie jestem takim zwykłym magiem, który jak inni odkrył swoją moc po jakimś czasie. Ja się z nią urodziłem. Już jak miałem trzy latka umiałem tworzyć ptaki i torturować szczury. Jestem tak zwanym magiem pierwotnym. Czyli takim w którym moc była od zawsze.
- Crav…- zatrzymałem się.
Chłopak się do mnie odwrócił i uśmiechnął lekko, nadal nie mogłem uwierzyć, że się mną przejmuje.
- Tak?
- Nie, tylko muszę ci coś powiedzieć…
- Co?
- Bo ja nie jestem…- i wtedy poczułem okropny ból w czaszce, tak jakby ktoś chciał mi ją rozłupać młotem. Złapałem się za głowę i zacząłem krzyczeć. To tak cholernie bolało.
Demon od razu do mnie podbiegł i złapał za ręce.
- Eizo! Patrz na mnie!
- Boli…- wychrypiałem.- Pomóż…
- Nie wiem jak! Chodź! Zaniosę cię tam.- próbował mnie wziąć na ręce, ale wyrwałem mu się. Głowa powoli przestawała boleć.
Usiadłem wygodniej na ziemi i zacząłem głęboko oddychać. Craven przytulił mnie do siebie i  zaczął delikatnie głaskać po głowie.
- Już nie boli.- odkaszlnąłem bo dostałem małej chrypy od krzyczenia.
- Ale i tak jest źle.- wziął moją rękę.
Dopiero teraz na nią spojrzałem, była czarna, z małymi igłami które mogłem schować. Palce zamieniły się w szpony.
- Znowu.- jęknąłem.
Chłopak podniósł mi koszulkę, to czarne coś zaczęło rozrastać mi się na torsie i pięło się po szyi do twarzy.
- Idziemy.- oznajmił i pomógł mi się pozbierać.
Znów ruszyliśmy w drogę. Szliśmy w kompletniej ciszy więc mogłem wszystko przemyśleć. A gdyby tak zachować tą swoją moc? Być silnym i mieć nad tym kontrolę? Przecież wszystko na razie jest dobrze i nic się nie dzieje. Czułem wszędzie tą całą barierę anty magiczną, ale byłem pewny, że ona mnie nie powstrzyma, nie z taką mocą.
Spojrzałem na Craven’a, szedł przede mną, widać było, że mu się spieszy. Ale mi się jednak jakoś nie paliło do tej dziewczynki. Gdyby tak zyskać jeszcze więcej mocy?
Stanąłem w miejscu i westchnąłem.
- Craven… Zmęczony jestem.
Odwrócił się i spojrzał na mnie wrogo.
- Później odpoczniesz, idziemy. To cholerstwo się rozrasta.
- Nie, nic się nie stanie. Ja chce odpocząć!- skrzyżowałem ręce na piersiach.- Proszę?
- No dobra.- westchnął.- Rozpalę ognisko bo zaczyna się robić ciemnawo.
- Nie! Ja rozpalę!
Pstryknąłem palcami i kłębek trawy buchnął żywym ogniem. Uśmiechnąłem się i usiadłem blisko niego, potem poklepałem miejsce obok siebie i demon przyłączył się do mnie choć z niechęcią.
Czułem w sobie potęgę i całą tą magię czekającą na wolność. A ja chciałem ją uwolnić, chciałem ją mieć całą na własność. Oparłem się o swojego ukochanego i wyczarowałem małego wróbelka z ognia, ptaszek siedział mi na pazurze i kręcił łebkiem.
- Co sądzisz?
- Przestań.- demon strzepnął ptaszka z mojego pazura.
- Nie podobało mu się to.- warknąłem.
Wróbelek zmienił się w kota, zwierzak syknął w naszą stronę i potem wskoczył do ogniska.
Znów nastała cisza, musiałem jakoś rozruszać swojego towarzysza.
- A to ci się…
Już wyciągałem ręce by pokazać mu kolejną małą sztuczkę, ale on odwrócił wzrok.
- Nie Eizo.
To mnie naprawdę wkurzyło, jak nie tak, to inaczej! Podniosłem się szybko i ruszyłem w stronę pojedynczych drzew.
- Gdzie idziesz?
- Zaraz przyjdę.- mruknąłem.
Gdy w końcu znalazłem się za drzewem to uśmiechnąłem się szeroko. Oj teraz demonek mi się nie oprze. Dzięki niemu jeszcze bardziej zwiększę swoją moc. Zmieniłem się w czarną panterę i zamruczałem. Zaczynamy zabawę.
Wyszedłem spomiędzy drzew i powoli kroczyłem do chłopaka. Najpierw mnie nie zauważył, ale gdy to zrobił to wstał i chciał mnie zaatakować.
Byłem jednak szybszy, podbiegłem do niego i zwinnie wskoczyłem. Przez przemianie w tego dużego kotka, stałem się trochę cięższy więc demon runął na ziemię. Nie chciałem go zabić, chciałem się trochę pobawić. Siedziałem na nim, a Crav trzymał mnie za szyję. Oparłem łapy na jego klatce piersiowej i zamruczałem. Nachyliłem się nad nim i liznąłem jego twarz.
- Eizo?- zdziwił się.
Zmieniłem się w człowieka i zacząłem śmiać. Jego mina byłą boska, ale to nie koniec naszej gry. Siedziałem na nim okrakiem i pocałowałem go w policzek.
- Chcę się zabawić Crav, tu i teraz.- przejechałem delikatnie pazurem po jego policzku.- Idziesz na to?
- Może później, zejdź ze mnie i nie używaj magii, to coś znów się rozrosło.
Wyczarowałem sobie małe lusterko i spojrzałem na swoją twarz. To czarne coś już było na połowie mojej twarzy, a jedno oko stało się takie bardziej gadzie. Chociaż nadal było czerwone.
- Mi tam się podoba.- uśmiechnąłem się.- A tobie, nie? Przez moją moc chcesz mnie zostawić? Nie ładnie. Ale wiesz co? Nie dam ci uciec.- polizałem go po policzku.- Chcę się bawić, a teraz mam troszkę wygórowane potrzeby i boje się, że nie dasz rady im podołać.- zrobiłem zbolałą minę.
Zacząłem go całować, mocno i nachalnie, najpierw nie chciał odwzajemnić pocałunku, ale w końcu to zrobił i wsunął język do moich ust. O tak, podobało mi się to. Do tego poczułem, że mu stanął. On po prostu nie może mi się oprzeć!

[Crav? XD]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz