- Crav…- zatrzymałem się.
Chłopak się do mnie odwrócił i uśmiechnął lekko, nadal nie
mogłem uwierzyć, że się mną przejmuje.
- Tak?
- Nie, tylko muszę ci coś powiedzieć…
- Co?
- Bo ja nie jestem…- i wtedy poczułem okropny ból w czaszce,
tak jakby ktoś chciał mi ją rozłupać młotem. Złapałem się za głowę i zacząłem
krzyczeć. To tak cholernie bolało.
Demon od razu do mnie podbiegł i złapał za ręce.
- Eizo! Patrz na mnie!
- Boli…- wychrypiałem.- Pomóż…
- Nie wiem jak! Chodź! Zaniosę cię tam.- próbował mnie wziąć
na ręce, ale wyrwałem mu się. Głowa powoli przestawała boleć.
Usiadłem wygodniej na ziemi i zacząłem głęboko oddychać. Craven
przytulił mnie do siebie i zaczął delikatnie
głaskać po głowie.
- Już nie boli.- odkaszlnąłem bo dostałem małej chrypy od
krzyczenia.
- Ale i tak jest źle.- wziął moją rękę.
Dopiero teraz na nią spojrzałem, była czarna, z małymi
igłami które mogłem schować. Palce zamieniły się w szpony.
- Znowu.- jęknąłem.
Chłopak podniósł mi koszulkę, to czarne coś zaczęło
rozrastać mi się na torsie i pięło się po szyi do twarzy.
- Idziemy.- oznajmił i pomógł mi się pozbierać.
Znów ruszyliśmy w drogę. Szliśmy w kompletniej ciszy więc
mogłem wszystko przemyśleć. A gdyby tak zachować tą swoją moc? Być silnym i
mieć nad tym kontrolę? Przecież wszystko na razie jest dobrze i nic się nie
dzieje. Czułem wszędzie tą całą barierę anty magiczną, ale byłem pewny, że ona
mnie nie powstrzyma, nie z taką mocą.
Spojrzałem na Craven’a, szedł przede mną, widać było, że mu
się spieszy. Ale mi się jednak jakoś nie paliło do tej dziewczynki. Gdyby tak
zyskać jeszcze więcej mocy?
Stanąłem w miejscu i westchnąłem.
- Craven… Zmęczony jestem.
Odwrócił się i spojrzał na mnie wrogo.
- Później odpoczniesz, idziemy. To cholerstwo się rozrasta.
- Nie, nic się nie stanie. Ja chce odpocząć!- skrzyżowałem ręce
na piersiach.- Proszę?
- No dobra.- westchnął.- Rozpalę ognisko bo zaczyna się
robić ciemnawo.
- Nie! Ja rozpalę!
Pstryknąłem palcami i kłębek trawy buchnął żywym ogniem. Uśmiechnąłem
się i usiadłem blisko niego, potem poklepałem miejsce obok siebie i demon
przyłączył się do mnie choć z niechęcią.
Czułem w sobie potęgę i całą tą magię czekającą na wolność. A
ja chciałem ją uwolnić, chciałem ją mieć całą na własność. Oparłem się o
swojego ukochanego i wyczarowałem małego wróbelka z ognia, ptaszek siedział mi
na pazurze i kręcił łebkiem.
- Co sądzisz?
- Przestań.- demon strzepnął ptaszka z mojego pazura.
- Nie podobało mu się to.- warknąłem.
Wróbelek zmienił się w kota, zwierzak syknął w naszą stronę
i potem wskoczył do ogniska.
Znów nastała cisza, musiałem jakoś rozruszać swojego
towarzysza.
- A to ci się…
Już wyciągałem ręce by pokazać mu kolejną małą sztuczkę, ale
on odwrócił wzrok.
- Nie Eizo.
To mnie naprawdę wkurzyło, jak nie tak, to inaczej! Podniosłem
się szybko i ruszyłem w stronę pojedynczych drzew.
- Gdzie idziesz?
- Zaraz przyjdę.- mruknąłem.
Gdy w końcu znalazłem się za drzewem to uśmiechnąłem się
szeroko. Oj teraz demonek mi się nie oprze. Dzięki niemu jeszcze bardziej
zwiększę swoją moc. Zmieniłem się w czarną panterę i zamruczałem. Zaczynamy
zabawę.
Wyszedłem spomiędzy drzew i powoli kroczyłem do chłopaka. Najpierw
mnie nie zauważył, ale gdy to zrobił to wstał i chciał mnie zaatakować.
Byłem jednak szybszy, podbiegłem do niego i zwinnie
wskoczyłem. Przez przemianie w tego dużego kotka, stałem się trochę cięższy
więc demon runął na ziemię. Nie chciałem go zabić, chciałem się trochę pobawić.
Siedziałem na nim, a Crav trzymał mnie za szyję. Oparłem łapy na jego klatce
piersiowej i zamruczałem. Nachyliłem się nad nim i liznąłem jego twarz.
- Eizo?- zdziwił się.
Zmieniłem się w człowieka i zacząłem śmiać. Jego mina byłą
boska, ale to nie koniec naszej gry. Siedziałem na nim okrakiem i pocałowałem
go w policzek.
- Chcę się zabawić Crav, tu i teraz.- przejechałem
delikatnie pazurem po jego policzku.- Idziesz na to?
- Może później, zejdź ze mnie i nie używaj magii, to coś
znów się rozrosło.
Wyczarowałem sobie małe lusterko i spojrzałem na swoją
twarz. To czarne coś już było na połowie mojej twarzy, a jedno oko stało się
takie bardziej gadzie. Chociaż nadal było czerwone.
- Mi tam się podoba.- uśmiechnąłem się.- A tobie, nie? Przez
moją moc chcesz mnie zostawić? Nie ładnie. Ale wiesz co? Nie dam ci uciec.-
polizałem go po policzku.- Chcę się bawić, a teraz mam troszkę wygórowane
potrzeby i boje się, że nie dasz rady im podołać.- zrobiłem zbolałą minę.
Zacząłem go całować, mocno i nachalnie, najpierw nie chciał
odwzajemnić pocałunku, ale w końcu to zrobił i wsunął język do moich ust. O tak,
podobało mi się to. Do tego poczułem, że mu stanął. On po prostu nie może mi
się oprzeć!
[Crav? XD]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz