-Wracaj sam, ja zostanę jeszcze.- machnąłem ręką by sobie poszedł.
-Co?!?- warknął na mnie, widać że był wściekły. Ja jedynie spojrzałem na dziewczynkę.
-Przecież powiedziałem rusz te cztery litery i zapierdalaj do akademii. Ja jeszcze zostanę!- spojrzałem na niego ostro.
-Już rozumiem, boisz się mnie a może cię obrzydzam?- wstał i wyszedł. Ja jedynie westchnąłem.
-Crav nie powinieneś go teraz tak traktować on potrzebuje wsparcia.- spojrzała na mnie zła.
-A co mnie on interesuje? Jest tylko moją zabawką.- zaśmiałem się,
kłamałem ale nie chciałem przed innymi grać jakiegoś maminsynka i
miękkiego demona.
-Jakoś ci nie wierzę...- usiadła w swoim fotelu.
-Dobra, masz to co chciał Jera?- wyciągnąłem rękę. Ona podała mi mały flakonik.
-Tak, tylko zastanawiam się ile jeszcze da radę.- zasmuciła się.
-Nie martw się, jest silnym demonem. A jeśli chodzi o Eizo to tylko
zabawa i gra, mnie interesuje tylko los Jery.- wyszedłem z domku i
ruszyłem do akademii, dzięki teleportacji u podnóża gór, znalazłem się
szybko w akademii Zanim poszedłem do Eizo szybko ruszyłem do Jery.
-Trzymaj.- rzuciłem mu flakonik. On się niemrawo uśmiechnął, pewnie
ciężko mu było. Taki jest pech gdy ma się w sobie krew anioła.
-Dzięki stary.- wypił całą zawartość. Gdy stałem pod drzwiami chłopaka nie chciał mi otworzyć.
-Nie fochaj się na mnie...
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz