środa, 1 stycznia 2014

Od Kagetory cd Mojmiry

- To dobrze... - Czułem jak cały strach i stres ze mnie powoli schodzi. "Może powinniśmy trochę przystopować?" przeszło mi przez myśl. Jeżeli tak bardzo ją to wykańcza... Nie mogę sprawić, żeby taka sytuacja się powtórzyła.
- Wiedziałem...
- Co wiedziałeś? - Zapytała Mira. Spojrzałem na nią z uśmiechem.
- Z ogonem jesteś równie piękna. - Dziewczyna nie odpowiedziała, ale zarumieniła się delikatnie. Nie mogę nawet określić swojego szczęścia. Parę dni temu nawet bym nie pomyślał, że poznam kobietę swojego życia. W ogóle mnie to nie interesowało... A ona wywróciła całe moje życie do góry nogami.
- Może przyniosę ci coś do jedzenia? Nie wiem jak ty, ale ja jestem głodny...
- Będę wdzięczna. - Powiedziała, a ja pocałowałem ją w mokre czółko i wyszedłem z łazienki. Ubrałem się i poszedłem do kuchni. O dziwo nikogo tam nie było. O tej porze zwykle kuchnia jest cała zapełniona. "Czy coś się stało?" Gdy tylko zadałem sobie to pytanie do kuchni wpadła zdyszana Yuki.
- Chi... Chi-Chitose... - Wysapała.
- Co z nią!? - Podbiegłem do dziewczyny i pomogłem jej usiąść. Nalałem jej szklankę zimnej wody, żeby trochę ochłonęła. Yuki wypiła ją duszkiem i od razu zaczęła mówić.
- Namówiła mnie żebym z nią chwilę poćwiczyła, więc poszłyśmy na dziedziniec. Odwróciłam się dosłownie na sekundę, a jej już nie było. Przybiegłam tu najszybciej jak mogłam. Nie mam pojęcia co się stało... Czy to ona zrobiła? Nieświadomie przeniosła się gdzieś? Myślisz, że mogłaby coś takiego zrobić? - Zacząłem się zastanawiać. Chwilę potrwało zanim wymyśliłem pasującą teorię.
- To jest możliwe. Matka Chitose zaginęła w podobnych okolicznościach. Wróciła po paru dniach ni stąd, ni zowąd pojawiając się w zamku. kobieta była wtedy w szoku i mówiła niestworzone rzeczy. Tak się dzieję jak nie panuje nad swoją mocą. Czasami jak o czymś pomyśli, lub czegoś zapragnie, może przenieść się w miejsce w którym to dostanie. Lub... jeśli się czegoś naprawdę boi... To może znaleźć się w miejscu z najgorszych koszmarów. Przedstawiające jej najgłębsze obawy i paranoje. - Zatrzymałem się na chwilę.
- Nic nie możemy na to poradzić. Chitose sama musi znaleźć wyjście z tego miejsca i wrócić do nas. Jednak jeśli nie odnajdzie wyjścia szybko... może zostać tam na zawsze. - Yuki popatrzyła na mnie z przerażeniem w oczach. Widocznie bardzo się bała. Ja także się martwiłem, ale wierzyłem, że dziewczyna sobie poradzi. Wszystko zależy od tego w jakiej krainie się znalazła... jeżeli w krainie marzeń to może już nigdy nie wrócić... a jeżeli w koszmarze... to może jakoś uda jej się wrócić.
- Jest jedna możliwość. Trzeba zbadać miejsce gdzie zniknęła i może uda nam się ustalić gdzie jest... czasami zostaje jakiś trop. Jeżeli coś znajdziemy to możemy wysłać za nią doświadczonego maga. Będzie nim Eizo oczywiście...
- Co ja? - Usłyszałem za sobą. Odwróciłem się i zobaczyłem Eizo i Carvena. Widocznie już się wszyscy zbierają na obiad.
- Jest sprawa... - zacząłem. Opowiedziałem im o wszystkim co się wydarzyło i jaka jest moja teoria. Obydwoje słuchali uważnie.
- I co myślisz? Dasz radę coś zrobić?

<Eizo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz