Spojrzałem na niego ostro, myśli że się boję? Że jestem słaby? Chwyciłem
go za rękę i mu ją wykręciłem tak że automatycznie mnie puścił.
-Jestem trochę aniołem.- warknąłem. Powoli zaczynał mnie wkurzać ten gość. Poprawiłem włosy i chrząknąłem.
-Rób co chcesz, ja w każdej chwili mogę mu kogoś znaleźć...śmiertelnicy
są naprawdę debilami.- machnąłem obojętnie ręką i sobie poszedłem
sprawdzić co z Crav'em. Spał i odpoczywał nie dziwię się po takiej
mocnej dawce nie będzie mógł się pozbierać przez długi czas. Poszedłem
do swojego nowego pokoju by pograć trochę na gitarze. Nie mam zamiaru
gadać z tym rozhisteryzowanym bachorem. Jestem ciekawy czy w ogóle się
przejął ciężkim stanem Crav'a. Nadal jestem w szoku że jego serce to
przeżyło. Po godzinie wyszedłem na spacer i by zapalić.
-Stresujące to wszystko.- westchnąłem głęboko na dworze. Kątem oka
zauważyłem tego całego Eizo, gadał z jakąś laską. Pewnie szuka
pocieszenia, gnida jedna!
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz