Tego było kurwa za wiele! Co to ma niby być?! Jakaś lala podchodzi do nas i zaczyna coś pierdolić o dziecku, o tym, że to tylko gra. Może miałem już trochę procentów we krwi, ale wiedziałem, że się nie przesłyszałem.
Wszedłem do łazienki i oparłem się o umywalkę. Byłem wykończony i bolała mnie głowa, do tego czułem wszędzie zapach demonów. W porównaniu do Craven'a one wręcz cuchnęły.
Spojrzałem w lustro i zobaczyłem bladego chłopaka, z lekkimi cieniami pod oczami i czarnymi włosami które nigdy nie chciały się jakoś ładnie ułożyć. Do tego moje czerwone oczy był ciemniejsze niż zwykle. Tego jest dla mnie za wiele, trzy razy seks, podróż do świata koszmarów, potem lot samolotem i jeszcze teraz impreza. I do tego dobiły mnie słowa tej dziuni, znowu straciłem czujność myśląc, że wszystko będzie już dobrze. A jeśli ona ma racje i tak naprawdę to jego kolejna gra? Tym razem mu nie wybaczę jeśli coś zrobi.
Odkręciłem kran i ochlapałem twarz zimną wodą, dzięki temu poczułem się trochę lepiej. Znów spojrzałem w lustro i ujrzałem chłopaka stojącego za mną. Był demonem bo śmierdział jak wnętrze worka ze zwłokami, miał brązowe włosy niesfornie opadające na twarz i był ode mnie wyższy i tęższy. Chociaż ostatnio schudłem i prawdopodobnie mam anemię, więc może to mi się tylko wydawało, że gość ma nadwagę.
Postanowiłem nie zwracać na niego uwagi.
Przeczesałem ręką włosy i odwróciłem się do wyjścia, jednak w tamtym momencie facet do mnie podszedł i mocno złapał za nadgarstek.
- Znasz Craven'a?
- Nie.- burknąłem.- Pomyliłeś mnie z kimś.- próbowałem wyrwać rękę, ale nie wychodziło.
- Kłamiesz.- uśmiechnął się.- Jesteś jego zabawką, nie?
- Nie twój interes.
Przyciągnął mnie do siebie i powąchał po szyi.
- Myślisz, że zgodzi się podzielić swoją własnością?
- Wkurwi się i cię zabije.- mruknąłem i moje oczy zaczęły świecić na czerwono.
- Zaryzykuje.- zamruczał mi do ucha i mocno wgryzł w szyję.
Poczułem paraliżujący ból, Craven robił to o wiele delikatniej. Krzyknąłem głośno i próbowałem się wyrwać, jednak szybko traciłem siły, bo koleś pił zachłannie.
Nie mogłem zginąć, bo czułem, że to do tego prowadzi. Zacząłem wypowiadać różne zaklęcia po kolei.
Wszystkie lustra pękły, potem kafelki na ścianie i podłodze.
Coraz bardziej traciłem siły. W pewnej chwili umywalka oderwała się od ściany i z impetem uderzyła w demona. Puścił mnie wyrywając mi przy tym trochę skóry. Złapałem się za wciąż krwawiącą ranę i przyległem do ściany osuwając się po niej na podłodze. Przydałby się tu teraz Crav.
Napastnik pozbierał się z ziemi, otrzepał z kurzu i ruszył w moim kierunku z uśmieszkiem na twarzy.
- Twoja magia tylko dodaje smaku.- oblizał się.
- Jeszcze zobaczymy.- mruknąłem słabo.
Wypowiedziałem zaklęcie i próbowałem nim wyrwać kły chłopaka. Krzyczał przez chwilę, ale moje zaklęcie straciło na sile z powodu mojego znacznego osłabienia.
Zacząłem ciężko oddychać i z nadzieją patrzeć na drzwi od łazienki. Przecież ktoś do cholery musiał to słyszeć! Chyba, że muzyka zagłuszyła...
Kurwa.
[Crav?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz