wtorek, 21 stycznia 2014

Od Chitose cd Vivi

Patrzyłam ze złością jak sferotknięta odchodzi. Jak ona miała na imię? Vivi? Coś takiego... Krzyknęłam za nia raz, a potem drugi, ale nawet nie raczyła się odwrócić. Nie uszło mej uwadze, że ta letnia prześwitująca bluzeczka, odkrywała jej pokaźne walory. Odwróciłam się szybko na pięcie i pobiegłam do akademii. Wbiegłam po schodach do swojego pokoju i wygrzebałam z szafy jakiś długi, ale cienki szal. Powinien skrzętnie wszystko zasłonić... Z powrotem pobiegłam na dziedziniec, a potem stanęłam na chwilę. Vivi zniknęła mi z oczu, ale czułam unoszący się za nią trop. Nie wiem co się stało w tej koszmarnej krainie, ale czułam, że moja magia się przebudza. Od Eizo czułam silną aurę mocy. Tak silną... A teraz nie będę mogła go zobaczyć przez tak długi czas... Żałowałam, że nie wzięłam się za niego wcześniej. Teraz moje miejsce zajął jakiś idiotyczny demon, który w ogóle nie powinien tu być. Poszłam za tropem dziewczyny. Daleko nie zaszła, ale dostać się do niej było strasznie trudno. Sferotknięta wybrała sobie jakiś mało oblegany lokal. Znaczy... wcześniej był mało oblegany, o teraz było tam mnóstwo facetów, którzy z zadowoleniem patrzyli na wystawione na światło dzienny atuty kobiety. Ktoś co chwila podchodził do jej stolika, zagadać, ale ona odrzucała każdego z nieskrytą miną rozbawienia na twarzy. Przed nią stała mała filiżanka. Domyśliłam się, że kawy. Podeszłam do niej od tyłu i nałożyłam jej szal na ramiona, zawiązując go z przodu, aby ukryć jej piersi. Kilku facetów spojrzało się na mnie z zawiedzioną miną, a ja tylko posłałam i kipiące wściekłością spojrzenia. Usiadłam na przeciwko niej.
- Ładnie to tak śledzić ludzi? - zapytała z kpiną w głosie.
- Nie jesteś człowiekiem... - odpowiedziałam. - Mogłabyś z łaski swojej ukrywać... - spojrzałam na jej dekolt, gdzie niedawno było widać jej wystające piersi. Na moje policzki mimowolnie wpadł rumieniec. - ...swoje atuty?

<Vivi?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz