czwartek, 23 stycznia 2014

Od Craven'a c.d Eizo

Siedziałem przy barze cały wkurwiony, co ta wredna baba sobie wyobraża. Znam Eizo, pewnie sobie to wziął do serca i wymyśla coś, że jednak jest tylko tymczasową zabawką. Nagle poczułem, że coś jest nie tak. Wstałem i ruszyłem do łazienki, moja demoniczna aura powoli stawała się straszniejsza, odkąd jestem dowódcą armii Lucyfera posiadam większą siłę. Drzwi były zastawione. Mój wkurw przekraczał skale. Więc tak chcesz się bawić debilu? Proszę bardzo!
- Debilu jeszcze mnie unikasz!- krzyknąłem i wyważyłem drzwi, które poleciały na drugą stronę pomieszczenia. Stał tam mój kumpel, który próbował się dobrać do ledwo żywego Eizo.
- Eryk! Kurwa ty debilu, on jest mój!- wydarłem się i chwyciłem go za szmaty.
- Ej? Przecież to tylko zabawka, nie podzielisz się?- próbował mnie uspokoić.
- Co kurwa? Ja się z nikim nie będę dzielić Eizo! Jest mój koniec kropka, a teraz oberwiesz w mordę, że próbowałeś mi go zabrać.- aż oczy mi zaświeciły intensywnym szkarłatem. Moja demoniczna aura powiększyła się, widać że się przestraszył. Puściłem go i poraniłem sobie rękę, moja krew uniosła się w powietrze i obtoczyła ręce Eryka.
- Od teraz nie będziesz go macać.- moja krew powoli odcinała mu dłonie.
- Kurwa! Co ty robisz? Crav!- próbował powstrzymać ból.
- To jest kara, nie zapomnij, że jestem dowódcą wojsk Lucyfera!- machnąłem ręką a jego odcięte dłonie opadły na ziemię. I tak za parę miesięcy się zregeneruje. Podszedłem do Eizo i wziąłem go na ręce. Wyszedłem z tego miejsca i kierowałem się do naszego domku.
- Głupi jesteś! Było trzeba mu skręcić kark.- warknąłem i spojrzałem na jego pół przytomną twarz. W domu go umyłem i przebrałem a potem położyłem do łóżka.
- Jesteś mój i nie zapominaj o tym!- delikatnie go pocałowałem i też się położyłem. Był tak zmęczony, że nawet nie miał siły mówić. Przytuliłem się do niego jak do pluszowego misia i zasnąłem wsłuchując się w jego bicie serca.

<Eizo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz