Spojrzałem na wściekłą twarz Crav'a. No cóż nie dziwię mu się, wiem że
on go naprawdę kocha...Dziwak jest z tego Eizo zamiast posłuchać on
zamyka przed nami drzwi.
-Stary wracaj do pokoju, nadal te świństwo działa co ci a szmata
podała!- on załamany wrócił do swojego pokoju. Taki nasz już los, jak
się prześpimy z wariatką to mamy problemy.
-Eizo? Brzydalu otwórz te drzwi.- delikatnie zapukałem. Jednak on mnie zlekceważył, no to się wkurzyłem.
-Jak nie to nie! Wypierdolę te drzwi!- krzyknąłem i z całej siły je kopnąłem, drzwi natychmiast obaliły na ziemię.
-Słuchaj no ty brzydalu jeden!- wparowałem jak szalony i chwyciłem go za szmaty.
-Jestem jego najlepszym kumplem i też bracholem! Jak widzę że ktoś go
tak traktuje to mnie krew zalewa! Weź się w garść! On został porwany, ta
wariatka coś mu podawała jakieś dragi! A ty tak po protu zamykasz przed
nim drzwi? Mam cię ochotę zajebać. On naprawdę cię kocha!- nie wiem
dlaczego ale lubiłem wtryniać się w czyjeś problemy.
-Wiesz ile on miał przygód z pięknymi ludźmi? A wybrał ciebie, miłość
naprawdę jest ślepa! Wiesz jak szybko wyrzucał swoje zabawki max to były
2 miesiące a ile w jesteście razem? Kurwa opanuj się człowieku.-
puściłem go i rozejrzałem się po pokoju.
<Eizo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz